Kiss slowly, laugh loudly, love deeply, forgive quickly, and thank God everyday for your many blessings.
wtorek, 10 sierpnia 2010
POZEGNANIE

Nie dlugo tu zagrzalam miejsca. No coz. Mysle, ze juz pora na mowedoswiadczenia blogowe. Przenosze sie na Bloggera. Jest znacznie prostszy w obsludze. A w moim przypadku rowniez wygodniejszy, gdyz mam konto na google i ciagle kraze wokol google. To nie znaczy, z eni ebede zagladac do blogow na bloxie. O co to to nie. Nie zamierzam poprzestac. Tyle ciekawyh rzeczy sie tutaj nauczylam.

Zapraszam od czasu do czasu do siebie TUTAJ

 

Do milego zobaczenia.............................

20:32, izabela0926
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 02 sierpnia 2010
TILDA

A nie mowila, zejestem straszny uparciuch? Troche kosztowalo mnie troche nerwow, ale Tilda zamieszkala w naszym domu. Co ja mowie?!!!! Jak szalec, to szalec. Mam dwie corki i obie dostaly po Tildzie. Tylko nie wiem, kto sie bardziej cieszy w znich? Ja czy one?

Tilda-wiesniaczka Kasi

I Tilda-wczasowiczka Karolinki

Zaspokoilam swoje zadze i chyba dlugooooo nie siade do maszyny.
01:51, izabela0926 , Szycie
Link Komentarze (5) »
PODUSZKI DLA MOICH DZIEWCZYNEK

W koncu udalo mi sie "wykonczyc" obie podusie. Efekt koncowy bardzo mi sie podoba. (Ale skromniara ze mnie).

Dla Kasi:

I Karolinki

Zanim jednak udalo mi sie je skonczyc, Kasi nauczycielka na koniec roku dostala od nas tkie male serduszko.

01:46, izabela0926 , Szycie
Link Komentarze (4) »
METRYCZKA - koniec

Metryczke skonczylam jeszcze przed narodzinami dziecka, a po jego urodzeniu, dodalam date narodzin.

01:41, izabela0926 , Igla
Link Dodaj komentarz »
PIELUSZKOWE TORTY

Od marca, uczestniczylam w kilku Baby Shower, ale tylko na dwa udalo mi sie zrobic torciki pieluszkowe.

Dla Doroty oprocz tortu zrobilam decu pudelko, ktore posluzylo mi jako koperta obrazek.

Dla Marzeny byl tort i karteczka.

PROJEKTY SZKOLNE KASI

Nadrabiam zaleglosci. I aby sie nie rozwlekac ze zdjeciami porobilam male kolaze. Mam nadzieje, ze nie beda nieczytelne.

W ciagu roku, jak wiadomo, nie ma sie na nic czasu. Dziecko chodzi do szkoly i musi odrabiac prace domowe (w porownaniu z tym co my mielismy zadane, mozna rzec, ze niewiele). Ale najgorsze sa jednak te "dodatkowe" prace domowe, nad ktorymi rodzic sie musi rowniez potrudzic.
Takich projektow moje dziecie mialo w ciagu roku szkolnego piec, z czego dwa byly w 100% dla rodzicow. Pomine pierwsze trzy, bo nie sa godne uwagi. Tematem czwartego projektu bylo "uksztaltowanie terenu". Dzieci uczyly sie o gorach, nizinach, oceanach i mialy w domu zrobic jakas prace, ktora przedstawialaby jedno z poznanych terminow. Mialam problem z pomyslem, jak pomoc dziecku. Ale malutkimi kroczkami, powstala oto taka wyspa:

Ostatni projekt..och...tu mialysmy pole do popisu. Zasypalysmy nauczycielke roznymi pracami. Ach, zapomnialam. Tematem tego zadania bylo wykorzystnie surowcow wtornych.
Byly i puszki po kawie, opakowanie plastikowe, karton po mleku, butelka po wodzie skorupki jej i opakowanie steropianowe po jajkach, czy tez zakretki od butelek jako magnesy na lodowke.
Ale co sie bede rozpisywac, ocencie same.

Najwazniejsze z tego wszystkiego bylo to, ze kilka wieczorow spedzilam z corka razem robiac te glupotki. A jej sie to bardzo podobalo.
CUKIERKI U ANI
Czy wiecie, ze Ania rozdaje cukierki? Och, jak mi sie marza takie sliczne frywolitkowe kolczyki.....
Czyz nie sa cudowne? A moze bede miala tym razem troche szczescia i mi sie powiedzie?

Zupelnie bym zapomniala......tu jest link do stronki: http://art-ceramika.blogspot.com/2010/08/candy-czyli-cukierki.html
środa, 07 lipca 2010
PO DLuuuGIEJ PRZERWIE

Oj! Ale sie zaniedbalam. Ostatni wpis byl trzy miesiace temu. Oj,oj,oj..... To nie jest mozliwe. Trzy miesiace??!! Alez ten czas ucieka.

Ale tak naprawde, to byly bardzo aktywne trzy miesiace. W pracy, studenci nie dawali mi wytchnienia. Wiecznie ktorys mnie nawiedzal i szukal pomocy. Nie moge narzekac, bo to wlasnie lubie. Wieczny ruch i sporo ciekawej pracy. W domu. No coz, zapisalam moje dzieci na basen i latam z nimi 2-3 razy w tygodniu. Do tego rower. One 1 mile na rowerach, a ja na nogach. Wieczorem padalam na nos. Nie mialam sily na sprzatanie, gotowanie, a juz nie mowie o jakichkolwiek robotkach. Moj organizm juz sie w koncu do tego przyzwyczail, bo nie zasypiam na siedzaco przed telewizorem.

W ciagu ostatnich paru dni, udalo mi sie pokonczyc pare prac. Musze tylko je sfotografic i bede mogla sie pochwalic.

wtorek, 16 marca 2010
METRYCZKA cd

Troche to trwalo. Byl taki moment, ze mialam ja juz wyrzucic do smieci. Nie bylam pewna czy kolory, ktore sama dobieralam beda pasowaly do siebie. Potem bylo troche innych tzw. przeywnikow. I na koniec, ostatnie 1.5 tygodnia bylam chora. Po raz pierwszy dostalam wirusowe zapalenie zatok i musialam sie "przeprosic" z lekarzem (nie cierpie chodzic do lekarzy), ktory uraczy mnie antybiotykami. Po calej dawce leku, nie do konca sie wyleczylam, ale moge normalnie egzystowac.

Ale wracajac do mojego obrazka. Skonczylam go przed chwila. Nie powiem, jestem zadowolona z efektu koncowego. Na pewno bedzie wygladal duzo lepiej po wypraniu i wyprasowaniu, ale to pozniej. Musi nadejsc dzien na gotowanie i prasowanie obrazkow. A troce sie ich nazbieralo.

Mam jeszcze pare innych drobnostek do skonczenia i wtedy zabieram sie za Tilde. Musze sprobowac uszyc ja sama, bo mnie cos poniesie jesli nie bede jej miala. Mam juz material, tylko czasu jeszcze brak. Musze sie troche pospieszyc, bo przyjdzie wiosna i wtedy czasu miec nie  bede miala zupelnie.

05:04, izabela0926 , Igla
Link Komentarze (4) »
piątek, 12 marca 2010
Candy kroliczkowe

Choruje na takiego jednego tildowego kroliczka. Moze los sie do mnie usmiechnie tym razem?

Mozna, z odrobina szczescia upolowac 100-go kroliczka u Moniki.

Czyz nie jest piekny?

środa, 17 lutego 2010
SRODA POPIELCOWA

U mnie w pracy (pracuje w college) jest wiele klubow roznego rodzaju. Jeden z nich prowadzi moje kolezanka z wydzialu. Jest to Klub Katolicki czy jak kto woli Katolikow. Co roku Blanca zaprasza ksiedza i w jednym ze szkolnych pomieszczen organizuje wszystkim zainteresowanym srode popielcowa. W ramach podziekowan za wspolnie spedzony czas ofiaruje kazdemu drobny upominek (z regoly recznie robiony) w postaci np, krzyzyka robionego na szydelku. W tym roku ma to byc dziesiatek rozanca w formie brazoletki z etui na niego. Szkoda mi sie zrobilo kobitki, wiec ofiarowalam jej swoja pomoc. I takim cudem naplotlam ponad 30 rozancow.

06:32, izabela0926 , Koraliki
Link Komentarze (1) »
niedziela, 14 lutego 2010
SZYCIE

Z zazdrosci, ze niektore dziewczyny cudownie szyja na maszynie i tworza arcydziela, sama zasiadlam przed maszynom. Oczywiscie, nie skonczylam wszystkiego i nie bede tego pokazywac, ale poniewaz jutro Walentynki, wiec to jedno zdjecie jest nawet na czasie.

HAPPY VALENTINES DAY!!!!!!!!!

04:49, izabela0926 , Szycie
Link Dodaj komentarz »
BIALA ZIMA

Juz dawno nie mielismy tzkiej zimy. Co prawda, bylo mrozno, czasami nawet za bardzo, ale drogi byly czyste i mozna bylo jezdzic samochodzem bez przeszkod. Az w koncu i na nas spadl bialy puch. W sobote, 6-go lutego spadl lekki puszysty snieg, ktory szybko sie rozstopil, bo nastepnego dnia bylo cieplo i slonecznie. We wtorek znow zaczelo pruszyc. Ale to byl juz ciezki i mokry snieg. Padal i padal, i padal, ze az w koncu pozamykano szkoly i zaklady pracy. Dzieki temu mialam dwa dni wlne i do tego platne. Czyz to nie jest wspaniale? Mialysmy dwa dni na obijanie sie. No moze nie doslownie, bo sporo czasu spedzilam z dziewczynami na podworku. Urzadzilysmy mini kulig (kon to oczywiscie ja), lepilysmy balwana, odsniezalysmy samochod i bylysmy na spacerze.

Nasz balwanek nie jest cudem swiata, ale jakos nie moglysmy uturlac slicznej kulki. To jest moj pierwszy balwan odkad tutaj przyjechalam. A to juz 14-cie lat minelo pare dni temu.

Niepotrzebnie odsniezalysmy samochod, bo i tak nie widc jak ciezko pracowalysmy.

Po dwoch godzinach, balwan wygladal jakos dziwnie inaczej.

A tak wygladal chodnik przy naszym domu.

Choinki za domem przystroily sie w piekne biale suknie, ale niestety nie posluzyly im one. Mokry, ciezki snieg polamal galezie prawie wszystkim okolicznym sosenkom.

 

 

niedziela, 07 lutego 2010
ZWARIOWANA MAMUSKA

Czy to tylko ja? Czy to sie przytrwfia kazdej matce dwojki dziewczynek z miloscia do robotek? Powinnam zrobic sobie nowa czapke na drutach, bo obecnej moj maz nie moze zniesc. Ja nie wiem co on zlego widzi w kolorze brazowo-pomaranczowym.... Ale wracajac do poczatku. Zamiast zrobic sobie czapke, ja ubieram lalki moich dziewczynek. Na poczatek pokaze tulko ubranko dla jednej z nich, bo posciel i bizuteria czekaja na wykonczenie z braku dodatkow.

Tak wiec Julie ma nowy plaszczyk, czapke i szalik

i kieszen w przyblizeniu

Moge sie szczerze przyznac, ze nie bedzie to moje pierwsze i ostatnie ubranko dla lalek. Moze to i zwariowane, ale nawet mi sie podoba. A moze bardziej mi sie podoba usmiech na twarzy moich dzieci?

czwartek, 28 stycznia 2010
POSTEPY XXX-kowe

Prawie codziennie zagladam na "moje" blogi i napawam swoje oczy cudownosciami, ktore powstaja spod czarodziejskich rak oraz zrzera mnie zazdrosc z talentu pisarskiego niektorych blogowiczek. Ja tak nie potrafie. Gdyby nie dobre serce mojej poloniski moze bym do tej pory siedziala, powiedzmy, w siodmej klasie. Dlaczego miala dobre serce? Na klasowkach byly dwa tematy do wyboru. Jeden temat woda, drugi konkretny na temat przeczytanej lektury. I ktory ja wybieralam? Oczywiscie ten drugi. Matematyka bardziej do mnie przemawia niz lanie wody na papier. Lubie konkrety w prawie kazdej dziedzinie. Ale moze dosyc tej filozofii na dzisiaj. Szczerze powiedziawszy mialam sie pochwalic moimi xxx-kowymi postepami. Zachcialo sie babie filozofowac, a robota czeka.

Nie bylabym soba, gdybym nie zaczela paru rzeczy naraz. Oprocz drutow, maszyny do szycia i koralikow mam 4 obrazki na tapecie. Pierwsza lezy juz od roku nieruszona, wiec te pomine.

Metryczka rowniez przystanela w miejscu. Moze dlatego, ze nie jestem pewna czy dobrane przeze mnie nici beda odpowiednie. Malutkimi kroczkami brne dalej. Tym bardziej, ze mam wspolzawodniczke  w postaci Renulka, ktora ma rowniez te same dylematy co do tego obrazka. Skoro ona sie nie poddaje, wiec ja rowniez nie dam za wygrana.

Trzeci kolor juz sie powolutku wylania zza chmur....

W miedzyczasie udalo mi sie nie zapomniec zakupic potrzebnego koloru niteczki do poduszek moich dziewczynek i szosta baletniczka jest juz skonczona. Zakupilam kolejne dwa kawalki materiau, aby moje dziewuchy mialy z czego wybierac. Jak rowniez spodniczki sa juz gotowe. Moze nie sa one takie jak sobie wymarzylam, ale juz takie zostana.

Jednak nie moge zlozyc wszystkiego do kupy, bo wymyslilam sobie wyszycie imion, co bedzie mozna zobaczyc na zdjeciu.

A tu sa moje spodniczki. Nie wygladaja moze rewelacyjnie, ale pasuja do calosci.

Nie bylabym soba, gdybym nie zaczela jeszcze jednej robotki..... No bo przeciez nie bede sie ciagac z jedna i ta sama robotka w kilka miejsc. Wiec zaczelam jeszcze kwadracik na kolderki. Po wyszyciu tego obrazka, musze w koncu sie zmobilizowac i wyslac je do Polski.

Jest to profil Sary Kay. Zmienilam tylko kolor czapki.

 

15:05, izabela0926 , Igla
Link Komentarze (1) »
KOMPUTER IDIOTA

Jak tu sie nie wkurzyc!!!!!!!!!!!!! Zrzarlo mi posta. A tak sie staralam i nic!  Jak mogl mi to zrobic.

05:36, izabela0926
Link Komentarze (5) »
piątek, 22 stycznia 2010
Candy u Moniki

Nie wytrzymalam i dalam sie poniesc fantazji, ze wygram tego przystojniaka u Moniki.

wtorek, 19 stycznia 2010
POL MIESIACA NOWEGO ROKU JUZ ZA NAMI........

A mialo byc tak fajnie. Nowy Rok i nowe postanowienia. No i co? I nic nic sie nie zmienilo (jak zwykle zreszta!!!!). Czasu dalej brak i obowiazkow nie ubylo, a moze i nawet rozmnozylo ich sie troszeczke. Przed swietami moje dziecie przynioslo prace domowa. Projekt #1 i #2. I kto to ma zrobic? Pierwszoklasista? Nie sadze. Pierwszy projekt polegal na wybraniu najwazniejszych wydarzen z kazdego roku zycia dziecka i utworzeniu ciagu chronologicznego. Oczywiscie byly wymagania i ograniczenia. Mamusia spedzila troche czasu na wymyslaniu najwazniejszych wydarzen, wywolaniu zdjec (chcialam wydrukowac zdjecia w maszynie i sie rozczarowalam, na mojej pamieci bylo za duzo zdjec i komputer nie byl w stanie otworzyc pliku, wiec musialam wrocic do domu z kwitkiem), rozplanowaniu zdjec i wymysleniu podpisu pod kazde zdjecie. Nie oklamujmy sie, ze siedmiolatek jest w stanie to wszystko sam zrobic. Drugi projekt polegal na znalezieniu wiadomosci o Plutonie (akuat te planete Kasia wybrala sama, jakby innych bardziej ciekawszych nie bylo) i opisac je w kilku slowach. I co to tez jest praca dla siedmiolatka, czy dla rodzica? No nic, powkurzalam sie, zakasalam rekawy i wraz z dzieckiem spedzilam pare pieknych godzin. I musze sie przyznac, ze za pierwszy projekt dostalam (ja dostalam) 99 punktow na 100. I za co? Za tzw. spelling. Napisalysmy zamiast KINDERGARTEN - KINDERGARDEN. No i po tylu latach wychodzi nauka jezyka niemieckiego. ha,ha,ha......

Ale to tyle o kasinych projektach. W tak zwanym miedzyczasie skonczylam w koncu czerowny szalik, ktory dziergalam na akcje "Red Heart" i chuste dla mojego lunch-owego kolka charytatywnego. Zdjec nie mam, bo wszystko jest w pracy.

Od jakiegos juz czasu podziwiam projekty dziewczyny z tej stronki. Az w koncu, z braku zdecydowania co powinnam zaczac wyszywac, wyciagnelam male slodkie wzorki. Do czego je wykorzystam? Nie wiem jeszcze. Beda sobie lezaly w mojej "szufladzie", az znajde dla nich jakies zastosowanie.

W tym serduszku urzekly mnie ptaszki. Sama sie zastanawialam dlaczego i nie znalazlam odpowiedzi. Sa slodkie i koniec.

I kolejna miniaturka:

Sprawilo mi przyjemnosc wyszywanie tych malenstw. Ktoregos dnia cos wymysle, co z nimi zrobic, ale jak na razie zaczelam wyszywac kolejna metryczke Vervaco 35-300 dla malenstwa. Nie wiem czy bede zadowolona z koncowego efektu, gdyz dobieralam sama kolory. Jak na razie nie jest tego zbyt duzo, ale to dopiero poczatek. Niezaleznie od efektu koncowego, zamierzam go skonczyc i polozyc do swojej "szufladki" jako kolejny blad "natury". Trzymajcie za mnie kciuki, aby nic zlego sie nie stalo.

"

 

 

05:34, izabela0926 , Igla
Link Komentarze (6) »
poniedziałek, 04 stycznia 2010
INNE ROBOTKI Z KONCA 2009

Okres bozonarodzeniowy, to czas prezentow i kazdy o tym wie. Ameryki nie odkrylam i wcale tego nie zaluje. Ale moje dzieciatko ma rowniez urodziny w okolicach swieta Dziekczynienia i co roku przygotowuje cos dla dzieci do szkoly. W tym roku oprocz czekaladowych lizakow, wymyslilam rowniez bryloczki na klucze. Pomysl zaczerpnelam z jednego z blogow podczas blogowych wedrowek. Jesli tylko znajde linka do niej ( a na 100% mam go zapisanego), to wstawie w to miejsce. Bryloczki byly zrobione z wloczki i Kasia brala czynny udzial w ich powstawaniu. Zrobilysmy ich 25. Lizakow czekoladowych naprodukowalam 29 w listoapadzie dla Kasi, a w grudniu 45 dla mojej kolezanki.  Oczywiscie nie przyszlo mi do glowy zrobienie zdjec, wiec musicie mi uwierzyc na slowo. Do lizakow musze dorzucic choinki czekoladowe dokladnie takie same jak robilam w tamtym roku. I tu moge wykorzystac zdjecie zeszloroczne.

Nie liczylam dokladnie, ale w tym roku zuzylam okolo 15 kilogramow czekolady jak nie wiecej.

A potem byl kolejny Baby Shower i spodobalo mi sie robienie pieluszkowych tortow. Ten byl dla chlopca.

Natomiast, aby zajac czyms dzieci, wybrobowywalysmy jak mozna sie bawic masa solna. Zabawa byla swietna. Nie wiem kto mial wiecej radosci jak czy moje dziewczyny. Mysle, ze jednak ja. A to co zostalo na samym koncu zabawy.

i moj pierwszy solny aniolek z bliska

Nie jest to cudo, ale to tylko pierwszy (mam nadzieje). Figurki jeszcze trzeba tylko pomalowac.

KORALIKI Z KONCA 2009

Teraz do obrobki pojda koraliki. 2009 nie byl koralikowo kreatywny. Zabieralam sie za nie wiele razy, ale na tym pozostalo. Aby do nich zasiasc, zmusila mnie potrzeba.

Najpierw byly urodziny coreczki mojej kolezanki i wymyslilam obie kolczyki, a wlasciwie pare ich par. Niestety zapomnialam zrobic im zdjecia. A potem w pracy, a wlasciwie w moim kolku charytatywnym mialysmy przyjecie bozonarodzeniowe i kazda z nas robi dla kazdej maly prezent. Wpadlam na pomysl zrobienia kazdej z pan zaznacznikow na druty. Pomysl znalazlam u Koroneczki juz we wrzesniu i od razu zrobilam ich kilka kompletow. I aby zadna z pan nie byla pokrzywdzona, musialam dorobic jeszcze dwa.

Siedzac juz przy tych koralikach i balaganie jai wokol nich zrobilam, udalo mi sie zrobic cos dla siebie i dla moich dziewczynek.

Dla Karolinki powstaly arbuziki

Dla Kasi - zielone lezki

I dla nie niebieskie szkielka i zielono czerwone kolczyki

zdjecie nie odwzorowuje prawdziwej zieleni kosteczek ani tez czerwieni korala.

04:02, izabela0926 , Koraliki
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4