Kiss slowly, laugh loudly, love deeply, forgive quickly, and thank God everyday for your many blessings.
czwartek, 28 stycznia 2010
POSTEPY XXX-kowe

Prawie codziennie zagladam na "moje" blogi i napawam swoje oczy cudownosciami, ktore powstaja spod czarodziejskich rak oraz zrzera mnie zazdrosc z talentu pisarskiego niektorych blogowiczek. Ja tak nie potrafie. Gdyby nie dobre serce mojej poloniski moze bym do tej pory siedziala, powiedzmy, w siodmej klasie. Dlaczego miala dobre serce? Na klasowkach byly dwa tematy do wyboru. Jeden temat woda, drugi konkretny na temat przeczytanej lektury. I ktory ja wybieralam? Oczywiscie ten drugi. Matematyka bardziej do mnie przemawia niz lanie wody na papier. Lubie konkrety w prawie kazdej dziedzinie. Ale moze dosyc tej filozofii na dzisiaj. Szczerze powiedziawszy mialam sie pochwalic moimi xxx-kowymi postepami. Zachcialo sie babie filozofowac, a robota czeka.

Nie bylabym soba, gdybym nie zaczela paru rzeczy naraz. Oprocz drutow, maszyny do szycia i koralikow mam 4 obrazki na tapecie. Pierwsza lezy juz od roku nieruszona, wiec te pomine.

Metryczka rowniez przystanela w miejscu. Moze dlatego, ze nie jestem pewna czy dobrane przeze mnie nici beda odpowiednie. Malutkimi kroczkami brne dalej. Tym bardziej, ze mam wspolzawodniczke  w postaci Renulka, ktora ma rowniez te same dylematy co do tego obrazka. Skoro ona sie nie poddaje, wiec ja rowniez nie dam za wygrana.

Trzeci kolor juz sie powolutku wylania zza chmur....

W miedzyczasie udalo mi sie nie zapomniec zakupic potrzebnego koloru niteczki do poduszek moich dziewczynek i szosta baletniczka jest juz skonczona. Zakupilam kolejne dwa kawalki materiau, aby moje dziewuchy mialy z czego wybierac. Jak rowniez spodniczki sa juz gotowe. Moze nie sa one takie jak sobie wymarzylam, ale juz takie zostana.

Jednak nie moge zlozyc wszystkiego do kupy, bo wymyslilam sobie wyszycie imion, co bedzie mozna zobaczyc na zdjeciu.

A tu sa moje spodniczki. Nie wygladaja moze rewelacyjnie, ale pasuja do calosci.

Nie bylabym soba, gdybym nie zaczela jeszcze jednej robotki..... No bo przeciez nie bede sie ciagac z jedna i ta sama robotka w kilka miejsc. Wiec zaczelam jeszcze kwadracik na kolderki. Po wyszyciu tego obrazka, musze w koncu sie zmobilizowac i wyslac je do Polski.

Jest to profil Sary Kay. Zmienilam tylko kolor czapki.

 

15:05, izabela0926 , Igla
Link Komentarze (1) »
KOMPUTER IDIOTA

Jak tu sie nie wkurzyc!!!!!!!!!!!!! Zrzarlo mi posta. A tak sie staralam i nic!  Jak mogl mi to zrobic.

05:36, izabela0926
Link Komentarze (5) »
piątek, 22 stycznia 2010
Candy u Moniki

Nie wytrzymalam i dalam sie poniesc fantazji, ze wygram tego przystojniaka u Moniki.

wtorek, 19 stycznia 2010
POL MIESIACA NOWEGO ROKU JUZ ZA NAMI........

A mialo byc tak fajnie. Nowy Rok i nowe postanowienia. No i co? I nic nic sie nie zmienilo (jak zwykle zreszta!!!!). Czasu dalej brak i obowiazkow nie ubylo, a moze i nawet rozmnozylo ich sie troszeczke. Przed swietami moje dziecie przynioslo prace domowa. Projekt #1 i #2. I kto to ma zrobic? Pierwszoklasista? Nie sadze. Pierwszy projekt polegal na wybraniu najwazniejszych wydarzen z kazdego roku zycia dziecka i utworzeniu ciagu chronologicznego. Oczywiscie byly wymagania i ograniczenia. Mamusia spedzila troche czasu na wymyslaniu najwazniejszych wydarzen, wywolaniu zdjec (chcialam wydrukowac zdjecia w maszynie i sie rozczarowalam, na mojej pamieci bylo za duzo zdjec i komputer nie byl w stanie otworzyc pliku, wiec musialam wrocic do domu z kwitkiem), rozplanowaniu zdjec i wymysleniu podpisu pod kazde zdjecie. Nie oklamujmy sie, ze siedmiolatek jest w stanie to wszystko sam zrobic. Drugi projekt polegal na znalezieniu wiadomosci o Plutonie (akuat te planete Kasia wybrala sama, jakby innych bardziej ciekawszych nie bylo) i opisac je w kilku slowach. I co to tez jest praca dla siedmiolatka, czy dla rodzica? No nic, powkurzalam sie, zakasalam rekawy i wraz z dzieckiem spedzilam pare pieknych godzin. I musze sie przyznac, ze za pierwszy projekt dostalam (ja dostalam) 99 punktow na 100. I za co? Za tzw. spelling. Napisalysmy zamiast KINDERGARTEN - KINDERGARDEN. No i po tylu latach wychodzi nauka jezyka niemieckiego. ha,ha,ha......

Ale to tyle o kasinych projektach. W tak zwanym miedzyczasie skonczylam w koncu czerowny szalik, ktory dziergalam na akcje "Red Heart" i chuste dla mojego lunch-owego kolka charytatywnego. Zdjec nie mam, bo wszystko jest w pracy.

Od jakiegos juz czasu podziwiam projekty dziewczyny z tej stronki. Az w koncu, z braku zdecydowania co powinnam zaczac wyszywac, wyciagnelam male slodkie wzorki. Do czego je wykorzystam? Nie wiem jeszcze. Beda sobie lezaly w mojej "szufladzie", az znajde dla nich jakies zastosowanie.

W tym serduszku urzekly mnie ptaszki. Sama sie zastanawialam dlaczego i nie znalazlam odpowiedzi. Sa slodkie i koniec.

I kolejna miniaturka:

Sprawilo mi przyjemnosc wyszywanie tych malenstw. Ktoregos dnia cos wymysle, co z nimi zrobic, ale jak na razie zaczelam wyszywac kolejna metryczke Vervaco 35-300 dla malenstwa. Nie wiem czy bede zadowolona z koncowego efektu, gdyz dobieralam sama kolory. Jak na razie nie jest tego zbyt duzo, ale to dopiero poczatek. Niezaleznie od efektu koncowego, zamierzam go skonczyc i polozyc do swojej "szufladki" jako kolejny blad "natury". Trzymajcie za mnie kciuki, aby nic zlego sie nie stalo.

"

 

 

05:34, izabela0926 , Igla
Link Komentarze (6) »
poniedziałek, 04 stycznia 2010
INNE ROBOTKI Z KONCA 2009

Okres bozonarodzeniowy, to czas prezentow i kazdy o tym wie. Ameryki nie odkrylam i wcale tego nie zaluje. Ale moje dzieciatko ma rowniez urodziny w okolicach swieta Dziekczynienia i co roku przygotowuje cos dla dzieci do szkoly. W tym roku oprocz czekaladowych lizakow, wymyslilam rowniez bryloczki na klucze. Pomysl zaczerpnelam z jednego z blogow podczas blogowych wedrowek. Jesli tylko znajde linka do niej ( a na 100% mam go zapisanego), to wstawie w to miejsce. Bryloczki byly zrobione z wloczki i Kasia brala czynny udzial w ich powstawaniu. Zrobilysmy ich 25. Lizakow czekoladowych naprodukowalam 29 w listoapadzie dla Kasi, a w grudniu 45 dla mojej kolezanki.  Oczywiscie nie przyszlo mi do glowy zrobienie zdjec, wiec musicie mi uwierzyc na slowo. Do lizakow musze dorzucic choinki czekoladowe dokladnie takie same jak robilam w tamtym roku. I tu moge wykorzystac zdjecie zeszloroczne.

Nie liczylam dokladnie, ale w tym roku zuzylam okolo 15 kilogramow czekolady jak nie wiecej.

A potem byl kolejny Baby Shower i spodobalo mi sie robienie pieluszkowych tortow. Ten byl dla chlopca.

Natomiast, aby zajac czyms dzieci, wybrobowywalysmy jak mozna sie bawic masa solna. Zabawa byla swietna. Nie wiem kto mial wiecej radosci jak czy moje dziewczyny. Mysle, ze jednak ja. A to co zostalo na samym koncu zabawy.

i moj pierwszy solny aniolek z bliska

Nie jest to cudo, ale to tylko pierwszy (mam nadzieje). Figurki jeszcze trzeba tylko pomalowac.

KORALIKI Z KONCA 2009

Teraz do obrobki pojda koraliki. 2009 nie byl koralikowo kreatywny. Zabieralam sie za nie wiele razy, ale na tym pozostalo. Aby do nich zasiasc, zmusila mnie potrzeba.

Najpierw byly urodziny coreczki mojej kolezanki i wymyslilam obie kolczyki, a wlasciwie pare ich par. Niestety zapomnialam zrobic im zdjecia. A potem w pracy, a wlasciwie w moim kolku charytatywnym mialysmy przyjecie bozonarodzeniowe i kazda z nas robi dla kazdej maly prezent. Wpadlam na pomysl zrobienia kazdej z pan zaznacznikow na druty. Pomysl znalazlam u Koroneczki juz we wrzesniu i od razu zrobilam ich kilka kompletow. I aby zadna z pan nie byla pokrzywdzona, musialam dorobic jeszcze dwa.

Siedzac juz przy tych koralikach i balaganie jai wokol nich zrobilam, udalo mi sie zrobic cos dla siebie i dla moich dziewczynek.

Dla Karolinki powstaly arbuziki

Dla Kasi - zielone lezki

I dla nie niebieskie szkielka i zielono czerwone kolczyki

zdjecie nie odwzorowuje prawdziwej zieleni kosteczek ani tez czerwieni korala.

04:02, izabela0926 , Koraliki
Link Dodaj komentarz »
KRZYZYKI Z KONCA 2009 cd

zas na nadrobienie kolejnych zaleglosci. Tym razem ida w ruch moje ulubione krzyzyki.

Ania w tamtym roku wyszywala sliczny bombkowy banerek. poprosilam ja o wzorek. Nie zdarzylam na poprzednie swieta, ale za to dalo mi sie go wyszyc w tym roku. Pomimo, ze troche biala nitka zlewa sie z tlem, podoba mi sie efekt koncowy.

Obiecywalam sobie, ze do konca czerwca wyszyje 10 kwadracikow na kolderki, a tu juz minal caly rok i nadal tej dziesiatki nie widac, ale pare udalo mi sie skonczyc. nadal nie sa wyprane i nadal mam nadzieje wyszyc te zaklete 10.

Nie moglam sie oprzec ksiazeczce Rico z aniolkami, a szczegolnie jeden mnie zauroczyl. Mam nadzieje, ze nie bedzie on zbyt duzy na kolderki.....A moze sie przyda na jakas podusie?

Moj ulubiony Hummelek.

Kolejny aniolek, ktory sam sie prosil, abym go wyszyla

i do towarzystwa zaplatala sie Myszka Miki Vervaco

Nadal pracuje nad poduszkami moich dziewczynek. Koniec juz bliski. Myslalam, ze zanim napisze ten post, uda mi sie wyszyc wszystkie baletniczki, ale stalo sie cos czego nie moglam sie spodziewac. Zaginela mi gdzies niteczka. Szukalam i szukalam. Diabel ogonem przykryl. A zapasowej niestety nie posiadam. No coz znowu sie trzeba bedzie wybrac do sklepu. Ech!

Baletniczki na Kasi podusie sa juz gotowe i pomysl na spodniczki tez juz jest.

A tutaj jest zblizenie srodkowej baletnicy. Zamiast zlotej nitki wokol korony, poprzyszywalam koraliki, ktore sie slicznie blyszcza.

A tutaj kolejna podusia dla Karolinki

I to na razie koniec moich xxx-kow na koniec 2009 roku. Teraz moge juz myslec o nowych projektach.

 

03:18, izabela0926 , Igla
Link Komentarze (2) »
niedziela, 03 stycznia 2010
SZYDELKO I DRUTY Z KONCA 2009

No i jak obiecalam zabieram sie za nadrabianie zaleglosci. Moze nie jest ich az tak bardzo duzo, ale wedlug mnie warte zapamietania i pochwalenia sie nimi.

Na pierwszy rzut ida druty i szydelko. Co prawda jesien sie skonczyla i czapki poszly gleboko do szafy, ale moje dziewczyny byly szczesliwe z ich posiadania. Karolina chciala swoja czapeczke ubierac nawet w czasie chlodow. Udalo mi sie jej to wybic z glowy.
Nadeszly mrozy, co tutaj nie sa zbyt czestym zjawiskiem przyrodniczym. W Wigilie mielismy nawet snieg! A takiego cuda nie pamietam odkad tutaj mieszkam, a nazbiera sie juz prawie 14 lat. Ale wracajac do moich robotek... Nadeszly mrozy i chec porobienia czegos na drutach. Latajac po internecie natrafilam na pseudo-szalik i przypomnialo mi sie moje dziecinstwo. Moja mama robila nam takie praktyczne cuda i w ten sposob moja Kasia zostala obdarowana dwoma kompletami. Ten drugi mial buc dla Karoliny, ale tak naprawde pasuje dla mnie i jutro pojdzie do poprawki.
Ale zanim powstaly powyzsze cudenka, Kasie obdarowalam jeszcze jednym kompletem. Chyba sie mojemu dziecku najbardziej sie podoba, gdyz wloczka sie swieci jak .....
Zapomnialabym zupelnie! Zima rowniez moze dokuczac lalkom, wiec dostaly swoje poncza. Po raz pierwszy robilam ubranka lalkom i prawdopobnie i nie ostatni. Oryginalne ciuchy sa makabrycznie drogie.
Uff, pierwszy rozdzial zakonczony, chyba to juz wszystko .............
sobota, 02 stycznia 2010
2010
No i minal Sylwester i zaczal sie Nowy 2010 Rok. Czy uwierzycie w to? To nie moznliwe, przeciez zostalo mi jeszcze tyle robotek do skonczenia............
Ogladajac telewizje ciagle sie slyszy o nowych postanowieniach na Nowy Rok i zaczelam sie rowniez sama zastanawiac nad swoimi noworocznymi obietnicami. Co powinnam zmienic, co dodac, a z czego zrezygnowac. Jedno wiem........musze zrezygnowac ze slodyczy. Od momentu urodzenia mojej drugiej coreczki, zjadlam wiecej slodyczy niz przez cale swoje zycie. Cos mi sie poprzestawialo i musze to troche utemperowac. Mam nadzieje, ze od poniedzialku uda mi sie to wprowadzic w czyn.
A co poza tym? Chyba nie bede skladac obietnic. Spogladajac wstecz na moje wpisy, mialam sporo planow i w wiekszosci nic z nich nie wyszlo. Jedno tylko moge obiecac, ze od jutra zaczne nadrabiac zaleglosci z wpisami. Najwyzsza pora.
Zanim to nastapi, chcialabym wszystkim odwiedzajacym moja strone
zyczyc 
szczesliwego Nowego Roku.

To sa figurki, ktore pare lat temu malowalam. Czekaja na polakierowanie, ale.............ach lepiej nie mowic. Ale i tak mi sie podobaja takie jakie sa.