Kiss slowly, laugh loudly, love deeply, forgive quickly, and thank God everyday for your many blessings.
środa, 31 grudnia 2008
Motyl

Bedac ktoregos dnia u dermatologa i czekajac na wizyte, przeczytalam wszystkie informacje, uwagi, ogloszenia ....etc wywieszone na scianach w poczekalni i jedna szczegolnie przykula moja uwage:

 

LIFE IS LIKE A BUTTERFLY.

THE MORE YOU CHASE IT,

THE MORE IT WILL ILUDE YOU.

BUT IF YOU TURN YOUR ATTENTION TO OTHER THINGS,

IT COMES AND SOFTLY SITS ON YOUR SHOULDER.

 

W wolnym tlumaczeniu......Zycie jest jak motyl. Im bardziej je scigasz, tym bardziej cie zwodzi. Lecz jesli odwrocisz swoja uwage na inne rzeczy, przyleci do ciebie i siadzie delikatnie na twym ramieniu.

Czyz nie jest to madre?

Dla Iwony

Jedna z moich kolezanek spodziewa sie trzeciego dziecka, wiec postanowilam zrobic jej, a wlasciwie jej dziecku, maly prezent. Mam nadzieje, ze uda mi sie zrealizowac plany.

  1. sweterek - kimonko - juz jest, trzeba go tylko zszyc
  2. do tego ma byc do kompletu kocyk,
  3. metryczka dla bejbusia           
  4. tort z pampersow MOZE? ozdobiony haftowanymi zabawkami

To tylko plany, ale kto wie? Moze mi sie uda. Do kwietnia jeszcze troche czasu zostalo. A wiec do dziela!!!!

 

06:55, izabela0926 , Igla
Link Komentarze (3) »
piątek, 26 grudnia 2008
Swieta

Swieta, swieta i po swietach.......Nawet nie zdarzylam zlozyc zyczen........A wiec robie to teraz. Zycze wszystkim pogodnych i spokojnych dni w starym roku i

aby ten Nowy Rok przyniosl Wam i Waszym rodzinom spokoj, zdrowie i szczescie.

Mini kurs czekoladowych choinek dla Ani

Aniu, nie udalo mi sie wczesniej odpowiedziec na twoje pytanie, ale za to mam maly kursik czekoladowych choinek.

Przede wszystkim zakupilam foremke (zaluje, ze tylko jedna)oraz czekolade rozpuszczalna w roznych kolorach i smakach. Kazde opakowanie (na jedna tak choinke potrzebowalam okolo 1 funta okolo 4.6 kg) sypalam do miski i roztapialam czekolade w wodnej kapieliaz do rozpuszczenia sie Iza. Nastepnie czesciowo wypelnialam forme pomagajac sobie pedzelkiem rozprowadzic czekolade rownomiernie.Iza Po paru godzinach "lezakowania" w lodowce otrzymalam 7 czesci , ktore trzeba skleic . I w koncowym efekcie mamy taka choineczke. Zakupilam rowniez jadalny srebrny "pylek", aby rozswietlic choinki ( na ciemnych choinkach to byl niesamowity efekt) i drobne jadalne koraliki jako bombki, ktore poprzyklejalam na koncu kazdej galazki.

I chyba to wszystko.

Takich choineczek zrobilam ponad 20-cia i do nastepnego roku mam dosc.

piątek, 19 grudnia 2008
Snieg

Zaczal padac snieg. Wow!! Drugi raz w tym roku. Zrobilo sie tak slicznie bialo. Poszlabym z dziewczynkami na sniezny spacer, ale nic z tego musze siedziec w pracy. A tutaj taka cisza.......Zajecia sie skonczyly, studenci na wakacjach, tak samo i profesorowie, i tylko pare osob zostalo w budynku. Ale jest to czas napraw i przygotowan do kolejnego semestru.

A moze mi sie uda urwac troche wczesniej z pracy i pojde na spacer zanim sie sciemni?

A wieczorem musze dokonczyn choinki. I znowu dodalam dwie osoby i z 5 choinek zrobilo sie 20. Ale coz zrobic?

Specjalnie dla Ani mam przygotowany nimi kursik robienia czekoladowych choinek, ale nie mam kiedy go wstawic.

środa, 10 grudnia 2008
Kartki swiateczne

Dzisiejszy dzien rozpoczal sie bardzo pozytywnie i mam nadzieje, ze nic sie nie zmieni.

Uff!!! Przyszla wczoraj przesylka z zamowionymi kartkami swiatecznymi. Tydzien temu obudzilam sie, ze swieta blisko i wpadlam w pamike. Mialam w tym roku zrobic profesjonalne kartki u fotografa, ale nie wyszlo........ Musialam kombinowac sama. A, ze mojego szefa nie ma, jak na razie, w pracy, moglam zaadresowac wszystkie koperty, a na lunchu pojade na poczte. Mam nadzieje, ze sie uda i wszystkie kartki dotra do wlascicieli przed swietami.

Chcialam tutaj wstawic kartki, ale niestety nie dostalm zgody na ich skopiowanie. Jak znajde chwile czasu, zeskanuje zdjecie i wstawie je tutaj.

Oprocz tego dzisiaj ma przyjsc do mnie na wycene pani, ktora moze posprzata mi dom. Mam nadzieje, ze sie nie przerazi iloscia durnostojek i dekoracji ( oczywiscie jeszcze nie swiatecznych) i nie zrezygnuje. Troche mi glupio, ze nie zrobie tego sama, ale to juz odpada z mojego kalendarza. Potrzebny jest mi ktos do pomocy. Marzy mi sie posprzatany dom od piwnicy az po dach. Pewnie, ze sprzatam, ale co to za spratanie? Moge zaczac spratac jak moje dzieci pojda spac czyli po 21-szej. Posprzatam w jednym kacie, a w drugim juz sie zdarzy nakurzyc. I w kolko Macieju.

Dzieci spia, lazienki posprzatane, gary pozmywane, wiec mozna zabrac sie za cos przyjemnego. Zamiast wymyslac prezenty paniom nauczycielka, kolezankom z pracy, robie czekoladowe choinki. Pierwsza juz za mna, ale kolejnych 10 przede mna..... Jeszcze tylko ladnie zapakowac i doczepic karteczke.

 

 

 

 

 

 

 

 

  Dzisiaj ja troche "pracowalam swiatecznie", a w poniedzialek moje dziewczyny, co mozna zobaczyc na zalaczonym obrazku :-)

One sie swietnie bawily, ale co sie pozniej po nich nasprzatalam, to moje. Cala kuchnia byla w mace. Nie mialo to juz jednak wiekszego znaczenia, gdy Kasia powiedziala mi, ze ciasteczka jej bardzo smakuja i chciala by je zabrac do szkoly. Mysle, ze kolejne beda w niedziele.

 

wtorek, 09 grudnia 2008
Piersi kurczaka z kukurydza

Tego jeszcze nie wyprobowalam, ale napewno to zrobie.

4 piersi z kurczaka
1 puszka kukurydzy
3 łyżki śmietany
sól , pieprz, ostra papryka(1 łyżeczka) , bazylia(1 łyżeczka), olej do smażenia


Piersi pokroić w kostkę, posypać wszystkimi przyprawami, wymieszać, zostawić na godzinę.
Rozgrzać olej, obsmażyć na nim kurczaka (3-5 minut). Do patelni z kurczakiem dodać kukurydzę z sokiem. Dusić aż 1/2 płynu odparuje. Rozmieszać śmietanę z solą i wlać do kurczaka, dusić kilka minut .
Serwować z ryżem

Pierwsze koty za ploty

Dzieki Ani Ploch powstaje ten blog. No, no zaczynam ten blog. Jak do tej pory nie udalo mi sie systematycznie prowadzic zadnego pamietnika, wiec nie wiem jak to bedzie z tym moim pisaniem. Checi jak na razie to mam ogromne, ale czy ich na dlugo wystarczy, tego nie wiem.

Aniu, dziekuje serdecznie za pomoc!

Na wielu blogach pachnie swietami i zrzera mnie z tego powodu zazdrosc. Moje swieta sa nadal daleko z tylu. Co roku sie zastanawiam, jak moja mama dawala sobie ze wszystkim rade. Miala troje dzieci, kolejki w ktorych trzeba bylo odstac swoje godziny za kawalek miesa (jesli czasami mozna bylo to nazwac miesem), prace i swieta z prawdziwego zdarzenia. Dom pachnial zawsze wyszorowana i wypastowana podloga (do tej pory swieta kojarza mi sie z zapachem "Agaty"), choinka i pieczonym miesem. Na segmencie staly wypieki, minimum 6-8 ciast i mase ciasteczek. Wigilijny stol zastawiony byl 12 daniami, a nastepnego dnia wszelakiego rodzaju miesiwa. Jak ona dawala sobie z tym wszystkim rade!!!! A ja co? Obudzilam sie kilka dni temu, ze jeszcze nie zrobilam zdjec swoich dziewczyn do kartek swiatecznych. Piernik nie wyrobiony, wiec musze sie juz pozegnac z babci bozenarodzeniowym piernikiem. Prezenty! Wo Matko! Nie mam kiedy pojechac sama na zakupy. Wiecznie mam ze soba swoje krolewny. Z mlodsza mozna jeszcze robic Mikolajowe zakupy, ale ze starsza juz sie tego nie da zrobic.

Jedyna rzecz jaka udalo mi sie zrobic (mam nadzieje, ze wystarczy), to prezenciki dla kobiet z mojego kolka charytatywnego. Spodobaly mi sie male poduszeczki na igly - biscornu.  Ale zdjecia wstawie juz innym razem.

17:45, izabela0926
Link Komentarze (3) »