Kiss slowly, laugh loudly, love deeply, forgive quickly, and thank God everyday for your many blessings.
wtorek, 25 sierpnia 2009
Candy
W zabawie cukierkowej bralam udzial tylko raz i nieposzczescilo mi sie. A poniewaz cukierkow na blogach coraz wiecej i kusza niemilosciwie, zapisuje sie do zabawy.
1. Pierwszy cukierek znalazlam u Joie do odebrania 7-go wrzesnia
[1.JPG]
2. Drugi cukierek do 1-go wrzesnia u Agaty
[S7309936+copy.jpg]
3. Trzeci cukierk znajdziesz na Wrzosowej Polanie do 4-go wrzesnia
[122.jpg]
4. Czwarty cukierek znajdziesz u Justyny  do 1-go wrzesnia
5. Kolejnego cukierka znajdziesz tutaj do 31-go sierpnia
No, na dzisiaj wystarczy tych slodkosci, bo zeby rozbola...........

Nie ta predko, bo mam jeszce pare niespodzianek ...
6. Znalazlam u kardamonowej do 7-go wrzesnia
Image Hosted by ImageShack.us
 7. Kolejny u Joasi do 29 sierpnia
8. Bardzo intrygujacy cukiereczek do 31 sierpnia u Bosko

A teraz zamykam internet i wracam do pracy, bo sie przeslodze. Zycze powodzenia wszystkim i sobie rowniez.

To juz dopisek z innego dnia.........I jak tu mozna nie byc lasuchem?
9. Jak w Atelier Konstancja do 8-go wrzesnia czeka takie cudo ?
10. A tutaj do 6-go wrzesnia, az tyle slodyczy?


czwartek, 20 sierpnia 2009
Rozmyslania

Ostatnio, dzieki ciszy w pracy i nieobecnosci szefa, mam mozliwosc poszalenia po internecie, a szczegolnie wciagnely mnie w swe macki rozne, rozniste blogi. Dziewczyny, skad wy bierzecie na to wszystko czas???!!!!!!!!!!! Pomimo, ze maz wyjechal do Polski, aby przywiezc Kasie, nie moge wydlubac nawet troche czasowej wolnosci. Pewnie, ze nie siedze sobie bezczynnie i ciagle cos tam robie, ale to jest tylko to male cos.

Napatrzylam sie na cudowne wyszywanki, skrapbooki, paczworki, dekopazki i zdjecia z roznych zakatkow swiata. Jak ja chcialabym miec tysiac par rak i talent co najmniej stu osob.........Ach marzenia.......

Musze sie rowniez przyznac, ze jestem maniaczka zbierania przepisow i ich nie wykorzystywania. Dlatego przeklestwem dla mnie staly sie kucharskie blogi. Nie nawidze gotowac! No moze nie tak ostro! Nie lubie i juz, chociaz czasami mam napady milosci do garnkow. Jest tylko maly problem, ze moja rodzina nie przepada za moimi "wynalazkami" i wtedy szybko sie zniechecam. Dlatego lubie babskie spotkania przy kawie. Moje kolezanki nie gardza zadna tzw. mamalyga. Probuja wszystko. Jedne dania chwala inne krytykuja. Szkoda tylko, ze spotykamy sie tak rzadko. Poznalysmy sie dzieki naszym dzieciom. Ale wtydy zadna z nas nie pracowala. Odkad zaczelam pracowac, a Ania zaczela znowu chodzic do szkoly, nie mamy juz tylu okazji.

A co u mnie? Szyje firanki. Tysiac razy obiecywalam sobie, ze juz nigdy nie wpadne na tak wspanialy pomysl jak szycie firanek. I za kazdym pobytem w Polsce nabywam pare metrow materialu i podczas obszywania wsciekam sie i wyzywam sama siebie od skonczonych idiotek. Aby obszyc jedna firane potrzebuje kilku godzin , a i tak efekt jest nie za ciekawy. Chociaz wczorajsze wypociny przyniosly calkiem zadowalajacy efekt. Z tej radosci umylam okna (tylko we wnatrz, bo to juz bylo po 11-tej w nocy i na zewnatrz do tego bylo tylko 30°) i powiesilam firaneczki. Podoba mi sie.

Do tego posprzatalam szafy. Mialam cicha nadzieje, ze uda mi sie troche uprzatnac strych, ale ze wzgledu na wysoka temperature, bede musiala to sobie na razie darowac.