Kiss slowly, laugh loudly, love deeply, forgive quickly, and thank God everyday for your many blessings.
czwartek, 22 października 2009
Wyroznienie z "premia"
No i jak tu sie nia wsciec. Zrzarlo wszystko!!!!! Pisze pod biurkiem i jak na zlosc, ten cholerny komputer sie zawiesil i nie mam nic. 
A wiec w wielkim skrocie..........Dostalam od Uli wyroznienie, za co bardzo jej dziekuje.
I aby spelnic chociaz czesc zasad, wstawiam znaczek wyroznienia:
Zasady "ukradzione" od Ewy

  1.  Opublikuj znaczek na swoim blogu, z komentarzem zachęcającym i linkiem do osoby, od której go otrzymałeś
  2.  Przekaż go do 10 osób, z prośbą o opublikowaniu zasad
  3. Osoby, które odbiorą znaczek proszone są o zostawienie komentarza

A teraz tylko wyroznione osoby (mam nadzieje, ze zdarze przed powrotem szefa)

  1. Ania - Kankanki skakania...
  2. Ania - Cala ja......
  3. Krzysia - Robotki na radosci i smutki
  4. Jasmin - Zapach Jasminu
  5. Ula - Myszulandia
  6. Agnieszka - JAgnieszka
  7. Ewa - Patchworld
  8. Kasia -  Pracownia ino-ino
Chcialabym wyroznic kilka inncy blogow, ale niestety czas na mnie.
poniedziałek, 19 października 2009
PRZYPOMNIENIE SIE

Dawno juz nic nie pisalam, ale nie znaczy to, ze nie zagladalam na inne blogi. O co to, to nie. Lubie podgladac co sie dzieje u innych. Niestety wysiadl mi zasilacz w laptopie i czekam na nowy (juz od miesiaca z reszta). W pracy nie zawsze moge siedziec przy komputerze i do tego nie mam jak zaladowac zdjec. Ze nie mam komputera, nie znaczy, ze mam wiecej wolnego czasu. W koncu zabralam sie za swoj dom. Oprocz okien (a te sobie daruje jeszcze na jakis czas), wyszorowalam oba pietra. Zostala mi jeszcze piwnica-pokoj. Przeraza mnie ona za kazdym razem jak mam tam posprzatac. Uwielbiam ten pokoj, ale jeat tam tyle "durnostojek", ze sama mysl o ich wycieraniu, przyprawia mnie o dreszcze. Zbierajac te wszystkie klamociki, zdawalam sobie sprawe w co sie pakuje, ale chec ich posiadania byla wieksza. I dlatego nie powinnam narzekac. Prawda?

Kolejny kwadracik na kolderki jest gotowy, troche xxx-kow tez postawilam na swoim obrazku-marzeniu. Torba do filcowania juz praktycznie skonczona. Zostaly mi tylko paski do zrobienia. A zeby sprawic radosc swoim dzieciom, zrobilam dwa poncha dla ich lalek. Zdjecia sa zrobione i czekaja na lepsze czasy. A raczej na zasilacz.

A do tego zrobilo sie zimno i nie za bardzo przyjemnie. Za oknami co prawda widoki bardzo piekne, tylko jak je podziwiac, kiedy jest wietrznie i deszczowo, i do tego czlowiek cierpi na notoryczny brak czasu? I jesien w New Jersey jest taka krotka, ze latwo ja przegapic. W tym miesiacu chcialam zabrac dzieci do ogrodu na zawody w ozdabianiu dyn i nic z tego nie wyszlo, bo albo Kasia ma zajecia w szkole sobotniej, albo mamy urodziny jakiegos dziecka, albo jakies inne imprezy. Jestam juz nimi zmeczona. Za duzo tego wszystkiego! Trzeba bedzie w koncu przystopowac i zaczac myslec o sobie i o dzieciach. Szczerze powiedziawszy lubie spedzac czas z moimi dziewczynkami. Lubie chodzic z nimi na spacery, do sklepu czy teatru.  O wlasnie! Teatr! Moze w niedziele? W Metuchen wystawiaja Roszpunke. Jest to teatr amatorski, ale po remoncie jeszcze nas tam nie bylo. Sama jestem ciekawa jakie zaszly tam zmiany.

19:27, izabela0926
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 05 października 2009
72-ga Parada Pulawskiego

Wczoraj w Nowym Jorku odbyla sie kolejna coroczna polska parada zwana Parada Pulawskiego. Tutaj, i tutaj, i tutaj mozna obejrzec pare zdjec z parady. Zdjecia nie sa moje, bo moj aparat jakims dziwnym cudem nie zapakowal sie do torby.

Parada Pulawskiego jest to parada "amerykanskich" Polakow w Ameryce. I chociaz nie przepadam za takimi tlumami, zabralam swoje dziewczyny i pojechalysmy wraz z polska szkola wynajetymi autobusami do Nowego Jorku. Mialysmy troche czasu, parade zamykalo wlasnie Zjednaczenie Polakow w Ameryce w Perth Amboy wraz z polska szkola, ktora istnieje pod patronatem tego zjednoczenia, wiec wyruszylysmy na male zakupy do sklepu "American Girl Doll". Moje dziewczyny wymyslily sobie, ze musza przekluc lalkom uszy i kupic szczotki do wlosow. O tych lalkach powinam napisac oddzielny post. A jest o czym pisac.

Ale wracajac do parady. Przeszlysmy 19 ulic, przy okazji podziwiajac paradujacych ludzi i wrocilysmy z powrotem, aby jeszcze raz przejsc te same ulice (+5 wiecej) uczestniczac w paradzie. Mozna powiedzic, ze zwariowalysmy, ale moje dzieci uwielbiaja spacery i nie mialam z tym problemow. Karolina spora czesc spaceru przesiedziala w wozku, ale Kasia byla dzielna do samego konca.

Przez caly czas sie zastanawialam skad sie wzielo az tylu Polakow. To byly niesamowite tlumy. I co bylo bardzo mile, ze to byly niesamowite tlumy mlodych ludzi. Wiekszosc z nich bylo poubieranych w kolorach bialo-czerwonych. Podejrzewam, ze wiekszosc z nich nie urodzila sie w Polsce, a moze nawet tam nie byla. Milo bylo na nich popatrzec.

Pogoda byla cudowna i spedzilysmy ten dzien milo i przyjemnie. Moze powinnysmy jezdzic tak co roku na parade? Kto wie?