Kiss slowly, laugh loudly, love deeply, forgive quickly, and thank God everyday for your many blessings.
poniedziałek, 04 stycznia 2010
KRZYZYKI Z KONCA 2009 cd

zas na nadrobienie kolejnych zaleglosci. Tym razem ida w ruch moje ulubione krzyzyki.

Ania w tamtym roku wyszywala sliczny bombkowy banerek. poprosilam ja o wzorek. Nie zdarzylam na poprzednie swieta, ale za to dalo mi sie go wyszyc w tym roku. Pomimo, ze troche biala nitka zlewa sie z tlem, podoba mi sie efekt koncowy.

Obiecywalam sobie, ze do konca czerwca wyszyje 10 kwadracikow na kolderki, a tu juz minal caly rok i nadal tej dziesiatki nie widac, ale pare udalo mi sie skonczyc. nadal nie sa wyprane i nadal mam nadzieje wyszyc te zaklete 10.

Nie moglam sie oprzec ksiazeczce Rico z aniolkami, a szczegolnie jeden mnie zauroczyl. Mam nadzieje, ze nie bedzie on zbyt duzy na kolderki.....A moze sie przyda na jakas podusie?

Moj ulubiony Hummelek.

Kolejny aniolek, ktory sam sie prosil, abym go wyszyla

i do towarzystwa zaplatala sie Myszka Miki Vervaco

Nadal pracuje nad poduszkami moich dziewczynek. Koniec juz bliski. Myslalam, ze zanim napisze ten post, uda mi sie wyszyc wszystkie baletniczki, ale stalo sie cos czego nie moglam sie spodziewac. Zaginela mi gdzies niteczka. Szukalam i szukalam. Diabel ogonem przykryl. A zapasowej niestety nie posiadam. No coz znowu sie trzeba bedzie wybrac do sklepu. Ech!

Baletniczki na Kasi podusie sa juz gotowe i pomysl na spodniczki tez juz jest.

A tutaj jest zblizenie srodkowej baletnicy. Zamiast zlotej nitki wokol korony, poprzyszywalam koraliki, ktore sie slicznie blyszcza.

A tutaj kolejna podusia dla Karolinki

I to na razie koniec moich xxx-kow na koniec 2009 roku. Teraz moge juz myslec o nowych projektach.

 

03:18, izabela0926 , Igla
Link Komentarze (2) »
niedziela, 03 stycznia 2010
SZYDELKO I DRUTY Z KONCA 2009

No i jak obiecalam zabieram sie za nadrabianie zaleglosci. Moze nie jest ich az tak bardzo duzo, ale wedlug mnie warte zapamietania i pochwalenia sie nimi.

Na pierwszy rzut ida druty i szydelko. Co prawda jesien sie skonczyla i czapki poszly gleboko do szafy, ale moje dziewczyny byly szczesliwe z ich posiadania. Karolina chciala swoja czapeczke ubierac nawet w czasie chlodow. Udalo mi sie jej to wybic z glowy.
Nadeszly mrozy, co tutaj nie sa zbyt czestym zjawiskiem przyrodniczym. W Wigilie mielismy nawet snieg! A takiego cuda nie pamietam odkad tutaj mieszkam, a nazbiera sie juz prawie 14 lat. Ale wracajac do moich robotek... Nadeszly mrozy i chec porobienia czegos na drutach. Latajac po internecie natrafilam na pseudo-szalik i przypomnialo mi sie moje dziecinstwo. Moja mama robila nam takie praktyczne cuda i w ten sposob moja Kasia zostala obdarowana dwoma kompletami. Ten drugi mial buc dla Karoliny, ale tak naprawde pasuje dla mnie i jutro pojdzie do poprawki.
Ale zanim powstaly powyzsze cudenka, Kasie obdarowalam jeszcze jednym kompletem. Chyba sie mojemu dziecku najbardziej sie podoba, gdyz wloczka sie swieci jak .....
Zapomnialabym zupelnie! Zima rowniez moze dokuczac lalkom, wiec dostaly swoje poncza. Po raz pierwszy robilam ubranka lalkom i prawdopobnie i nie ostatni. Oryginalne ciuchy sa makabrycznie drogie.
Uff, pierwszy rozdzial zakonczony, chyba to juz wszystko .............
sobota, 02 stycznia 2010
2010
No i minal Sylwester i zaczal sie Nowy 2010 Rok. Czy uwierzycie w to? To nie moznliwe, przeciez zostalo mi jeszcze tyle robotek do skonczenia............
Ogladajac telewizje ciagle sie slyszy o nowych postanowieniach na Nowy Rok i zaczelam sie rowniez sama zastanawiac nad swoimi noworocznymi obietnicami. Co powinnam zmienic, co dodac, a z czego zrezygnowac. Jedno wiem........musze zrezygnowac ze slodyczy. Od momentu urodzenia mojej drugiej coreczki, zjadlam wiecej slodyczy niz przez cale swoje zycie. Cos mi sie poprzestawialo i musze to troche utemperowac. Mam nadzieje, ze od poniedzialku uda mi sie to wprowadzic w czyn.
A co poza tym? Chyba nie bede skladac obietnic. Spogladajac wstecz na moje wpisy, mialam sporo planow i w wiekszosci nic z nich nie wyszlo. Jedno tylko moge obiecac, ze od jutra zaczne nadrabiac zaleglosci z wpisami. Najwyzsza pora.
Zanim to nastapi, chcialabym wszystkim odwiedzajacym moja strone
zyczyc 
szczesliwego Nowego Roku.

To sa figurki, ktore pare lat temu malowalam. Czekaja na polakierowanie, ale.............ach lepiej nie mowic. Ale i tak mi sie podobaja takie jakie sa. 
wtorek, 22 grudnia 2009
ZYCZENIA SWIATECZNE
Dawno nic nie pisalam i nie chwalilam sie swoimi osiagnieciami robotkowymi i dzisiaj rowniez nie zrobie postepow. Zaleglosci bede nadrabiac po swietach, ale zanim to nastapi pragne zlozyc wszystkim skromne zyczenia swiateczne:

ZDROWYCH I SPOKOJNYCH SWIAT BOZEGO NARODZENIA,
SZAMPANSKIEGO SYLWESTRA
oraz 
SZCZESLIWEGO NOWEGO 2010 ROKU

Iza

Aby zobaczyc kartke, prosze nacisnij na zyczenia.


czwartek, 22 października 2009
Wyroznienie z "premia"
No i jak tu sie nia wsciec. Zrzarlo wszystko!!!!! Pisze pod biurkiem i jak na zlosc, ten cholerny komputer sie zawiesil i nie mam nic. 
A wiec w wielkim skrocie..........Dostalam od Uli wyroznienie, za co bardzo jej dziekuje.
I aby spelnic chociaz czesc zasad, wstawiam znaczek wyroznienia:
Zasady "ukradzione" od Ewy

  1.  Opublikuj znaczek na swoim blogu, z komentarzem zachęcającym i linkiem do osoby, od której go otrzymałeś
  2.  Przekaż go do 10 osób, z prośbą o opublikowaniu zasad
  3. Osoby, które odbiorą znaczek proszone są o zostawienie komentarza

A teraz tylko wyroznione osoby (mam nadzieje, ze zdarze przed powrotem szefa)

  1. Ania - Kankanki skakania...
  2. Ania - Cala ja......
  3. Krzysia - Robotki na radosci i smutki
  4. Jasmin - Zapach Jasminu
  5. Ula - Myszulandia
  6. Agnieszka - JAgnieszka
  7. Ewa - Patchworld
  8. Kasia -  Pracownia ino-ino
Chcialabym wyroznic kilka inncy blogow, ale niestety czas na mnie.
poniedziałek, 19 października 2009
PRZYPOMNIENIE SIE

Dawno juz nic nie pisalam, ale nie znaczy to, ze nie zagladalam na inne blogi. O co to, to nie. Lubie podgladac co sie dzieje u innych. Niestety wysiadl mi zasilacz w laptopie i czekam na nowy (juz od miesiaca z reszta). W pracy nie zawsze moge siedziec przy komputerze i do tego nie mam jak zaladowac zdjec. Ze nie mam komputera, nie znaczy, ze mam wiecej wolnego czasu. W koncu zabralam sie za swoj dom. Oprocz okien (a te sobie daruje jeszcze na jakis czas), wyszorowalam oba pietra. Zostala mi jeszcze piwnica-pokoj. Przeraza mnie ona za kazdym razem jak mam tam posprzatac. Uwielbiam ten pokoj, ale jeat tam tyle "durnostojek", ze sama mysl o ich wycieraniu, przyprawia mnie o dreszcze. Zbierajac te wszystkie klamociki, zdawalam sobie sprawe w co sie pakuje, ale chec ich posiadania byla wieksza. I dlatego nie powinnam narzekac. Prawda?

Kolejny kwadracik na kolderki jest gotowy, troche xxx-kow tez postawilam na swoim obrazku-marzeniu. Torba do filcowania juz praktycznie skonczona. Zostaly mi tylko paski do zrobienia. A zeby sprawic radosc swoim dzieciom, zrobilam dwa poncha dla ich lalek. Zdjecia sa zrobione i czekaja na lepsze czasy. A raczej na zasilacz.

A do tego zrobilo sie zimno i nie za bardzo przyjemnie. Za oknami co prawda widoki bardzo piekne, tylko jak je podziwiac, kiedy jest wietrznie i deszczowo, i do tego czlowiek cierpi na notoryczny brak czasu? I jesien w New Jersey jest taka krotka, ze latwo ja przegapic. W tym miesiacu chcialam zabrac dzieci do ogrodu na zawody w ozdabianiu dyn i nic z tego nie wyszlo, bo albo Kasia ma zajecia w szkole sobotniej, albo mamy urodziny jakiegos dziecka, albo jakies inne imprezy. Jestam juz nimi zmeczona. Za duzo tego wszystkiego! Trzeba bedzie w koncu przystopowac i zaczac myslec o sobie i o dzieciach. Szczerze powiedziawszy lubie spedzac czas z moimi dziewczynkami. Lubie chodzic z nimi na spacery, do sklepu czy teatru.  O wlasnie! Teatr! Moze w niedziele? W Metuchen wystawiaja Roszpunke. Jest to teatr amatorski, ale po remoncie jeszcze nas tam nie bylo. Sama jestem ciekawa jakie zaszly tam zmiany.

19:27, izabela0926
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 05 października 2009
72-ga Parada Pulawskiego

Wczoraj w Nowym Jorku odbyla sie kolejna coroczna polska parada zwana Parada Pulawskiego. Tutaj, i tutaj, i tutaj mozna obejrzec pare zdjec z parady. Zdjecia nie sa moje, bo moj aparat jakims dziwnym cudem nie zapakowal sie do torby.

Parada Pulawskiego jest to parada "amerykanskich" Polakow w Ameryce. I chociaz nie przepadam za takimi tlumami, zabralam swoje dziewczyny i pojechalysmy wraz z polska szkola wynajetymi autobusami do Nowego Jorku. Mialysmy troche czasu, parade zamykalo wlasnie Zjednaczenie Polakow w Ameryce w Perth Amboy wraz z polska szkola, ktora istnieje pod patronatem tego zjednoczenia, wiec wyruszylysmy na male zakupy do sklepu "American Girl Doll". Moje dziewczyny wymyslily sobie, ze musza przekluc lalkom uszy i kupic szczotki do wlosow. O tych lalkach powinam napisac oddzielny post. A jest o czym pisac.

Ale wracajac do parady. Przeszlysmy 19 ulic, przy okazji podziwiajac paradujacych ludzi i wrocilysmy z powrotem, aby jeszcze raz przejsc te same ulice (+5 wiecej) uczestniczac w paradzie. Mozna powiedzic, ze zwariowalysmy, ale moje dzieci uwielbiaja spacery i nie mialam z tym problemow. Karolina spora czesc spaceru przesiedziala w wozku, ale Kasia byla dzielna do samego konca.

Przez caly czas sie zastanawialam skad sie wzielo az tylu Polakow. To byly niesamowite tlumy. I co bylo bardzo mile, ze to byly niesamowite tlumy mlodych ludzi. Wiekszosc z nich bylo poubieranych w kolorach bialo-czerwonych. Podejrzewam, ze wiekszosc z nich nie urodzila sie w Polsce, a moze nawet tam nie byla. Milo bylo na nich popatrzec.

Pogoda byla cudowna i spedzilysmy ten dzien milo i przyjemnie. Moze powinnysmy jezdzic tak co roku na parade? Kto wie?

wtorek, 15 września 2009
ZAKURZONE XXX-KOWE MARZENIE

Odkopalam cos co dawno, dawno, dawno temu zaczelam wyszywac. Odlozylam to bo bylo mase innych miedzyczasiow, a potem to juz i o tym obrazku zapomnialam. Jesli sie nie myle Agata pokazywala na kaan.pl (mysle, ze wiele z nas pamieta to forum) postepy w pracy. A efekt koncowy mozna zobaczyc tutaj. Mam cicha nadzieje, ze moj obrazek bedzie tak sliczny jak Agaty. Bede potrzebowala troche dopingu, bo "wmiedzyczasiow" cala kolejka.

19:55, izabela0926 , Igla
Link Komentarze (5) »
CUKIERECZKI KORONECZKI

I dalam sie znowu wciagnac. Ale jak nie ulec Koroneczce i jej cudownosciom?

Jesli chcesz wygrac bon 70-to zlotowy do sklepu Koroneczki, zajrzyj tutaj i zapisz sie do 28 wrzesnia.

METRYCZKA - kolejna odslona

I udalo mi sie zakonczyc moja metryczke dla Szymona. Oprawa bedzie nalezala juz do rodzicow malenstwa. Poszukam jeszcze tylko passpartu, wloze w koperte i pojde na poczte. Alez to proste!

03:33, izabela0926 , Igla
Link Komentarze (3) »
piątek, 11 września 2009
KOLEJNA METRCZKA

Dzieci sie rodza i trzeba robic kolejne prezenty. No moze nie trzeba, ale cos ciagnie do obdarowywania. Moja kuzynka Kasia wlasnie urodzila chlopczyka. Czy sliczny? Ja nic nie moge na ten temat powiedziec, bo go nie widzialam i pewnie predko nie zobacze. A niech tam, przynajmniej bedzie mial pamiatke po ciotce z Ameryki.

To kolejna metryczka Vervaco. Podoba mi sie kolorystyka i prostota tych obrazkow.

Zaczelam kilka dni temu, ale z braku czasu i niteczki, prace stanely w miejscu.

02:47, izabela0926 , Igla
Link Komentarze (1) »
środa, 09 września 2009
SZYDELKOWE i DRUTOWE ZMAGANIA Z WLOCZKA

Juz dawno nie trzymalam szydelka czy tez drutow w swoich rekach i troche za nimi zatesknilam. Udalo mi sie skonczyc chuste na potrzeby naszego kolka  charytatywnego.

Zaczelam rowniez robic torbe z welny do filcowania. Zapalu na poczatku mialam wiele, ale jak widze sama, ze on troche ostygl. Jak na razie to jest OGROMNY wor i zaczynam miec watpliwosci czy kiedykolwiek sie skurczy do rozmiarow wymarzonych. Skonczyc musze i nie ma na to mocnych, tylko, ze nie wiem kiedy.

Cos mi dzisiaj nie wychodzi to pisanie. Trzy razy zawiesil mi sie komputer i po raz czwarty zaczynam od poczatku. A moze to jakis znak? Moze nie powinnam pisac, ze lato sie skonczylo i trzeba wracac do normalnosci? Bo wlasnie o tym bylo. A co tam, zaczne od poczatku.

Dla mnie sie lato juz skonczylo, i to nie tylko ze wzgledu na zmiane pogody, ale przeciez zaczal sie kolejny nowy rok szkolny. Pomimo, ze u mnie w szkole przywitamy studentow po tzw. Labor Day czyli we wtorek 8-go, to moje dziecie rozpoczelo swoja edukacje, tak jak na ucznia przystalo 1-go wrzesnia. Nie moge nadal uwierzyc, ze rozpoczela pierwsza klase w amerykanskiej szkole. Natomiast za dwa tygodnie rozpocznie sie sobotnia polska szkola i Kasia pojdzie do drugiej klasy.

Skonczyly sie wakacje i powracamy do rzeczywistosci, realnosci lub normalnosci jak kto woli. Odwracajac sie w stecz, zdalam sobie sprawe, ze strasznie leniuchowalam przez te kilka miesiecy, a moje noworoczne plany wziely w leb.

Udalo mi sie zrobic kilka malenstw. Dwoch pierwszych nie pokaze, bo nie zostaly utrwalone przez aparat, ale moge wam pokazac kilka innych:

Obdarowuje ludzi w kolo, wiec w koncu z mysla o sobie zrobilam cos dla siebie do szuflady

Spodobal mi sie napis, a ze jestem niepoprawna kawoszka, wiec poduszeczka towarzyszy mi w pracy

Nozyczkom tez sie cos nalezy

Zrobilam na zamowienie mlodszej corki i koniecznie w kolorze "zoltym" (jak do tej pory kazdy kolor to zolty, nawet rozowy), ktory sama wybrala z pudelka

Dla mojej kolezanki Malgosi

W koncu moge sie pochwalic kolejnym kwadracikiem. Tym razem moj ulubiony Hummelek. Co prawda nie jest to moja czerwcowa wymarzona dziesiatka, ale zawsze cos.

Dorzuce do tego cos dla mojej Kasi. Dzieki uprzejmosci i talentowi xhaftx powstala taka oto poduszeczka. Dziekuje!

Zrobilam chuste na szydelku dla jednej z organizacji charytatywnej i probuje zrobic torbe na drutach do sfilcowania, ale o tym juz w innym poscie.

I to niestety juz wszystko. Tyle tworczosci letniej Lato2009.

 

03:26, izabela0926 , Igla
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 08 września 2009
DLUGI WEEKEND

I skonczyl sie dlugi weekend, a tym samym sezon letni w Stanach. Ludzie przygotowuja sie do sezonu "zimnego". Zostaly zamkniete plaze, odkryte baseny i niektore letnie atrakcje. Z jednej strony szkoda, bo przeraza mnie zimno, ktorego nie lubie, ale z drugiej strony organizm domaga sie spokoju, a nie ciaglego biegu i siedzenia na sloneczku.

My rowniez skorzystalismy z okazji i spedzilismy milo ten weekend. Wzielam dzien wolny z pracy w piatek i zaprosilam kilka mam (dla mnie) z dziecmi (dla moich dziewczynek) na tzw. playday. Przygotowalam pare salatek, troche slodkosci (pare przepisow wstawie w olnej chwili na "Z kuchnia na bakier") i mysle, ze spedzilysmy ten wieczor mile. Sobota uplynela nam na sprzataniu i spacerowaniu. Moje dzieci uwielbiaja dlugie spacery. Wybralysmy sie uliczkamina "podboj" naszej miesciny. Nigdy nie ma na to czasu i potrzeby, aby sie szlajac po zakamarkach. Nawet nie przypuszczalam, ze w naszej przeogromnej wiosce (niestety 42-wu tysieczne miasto nie ma praw miejskich) sa tak sliczne miejsca. I gdyby nie problem Karoliny z ubikacja, szybko nie wrocilybysmy do domu.

W niedziele wybralismy sie do Longwood Gardens. Postawilam swoja rodzine przed faktem dokonanym i zakupilam bilety na pokaz sztucznych ogni. Bylo cudownie. Fontanny tanczyly zmieniajac kolory na przemian ze sztucznymi ogniami do dzwiekow muzyki Arama Chaczaturiana. Niesamowite widowisko i niezapomniana muzyka. Szkoda tylko, ze nie pomyslalam, aby zabrac ze soba kamery i sprobowac to uwiecznic. Moze jeszcze kiedys wpadne na ten wspanialy pomysl. Przed pokazem mielismy rowniez sporo atrakcji. Kazdy nasz wyjazd do ogrodu, to kolejne niespodzianki. Tym razem byla wystawa aranzacji owocowo-warzywnych

Click here to view these pictures larger

 

oprocz tego podziwialismy lilie, kwiaty lotosu, papirusy i orchidee

Click here to view these pictures larger

 

 

czwartek, 03 września 2009
Candy - kolejne
Zaczynam sie powoli uzalezniac. A to przeciez nie jest bezpieczne.
No coz lubie slodycze i nie moge zaprzeczyc tego faktu.
Kolejny cukierek znajdziesz u Bev do piatku
wtorek, 25 sierpnia 2009
Candy
W zabawie cukierkowej bralam udzial tylko raz i nieposzczescilo mi sie. A poniewaz cukierkow na blogach coraz wiecej i kusza niemilosciwie, zapisuje sie do zabawy.
1. Pierwszy cukierek znalazlam u Joie do odebrania 7-go wrzesnia
[1.JPG]
2. Drugi cukierek do 1-go wrzesnia u Agaty
[S7309936+copy.jpg]
3. Trzeci cukierk znajdziesz na Wrzosowej Polanie do 4-go wrzesnia
[122.jpg]
4. Czwarty cukierek znajdziesz u Justyny  do 1-go wrzesnia
5. Kolejnego cukierka znajdziesz tutaj do 31-go sierpnia
No, na dzisiaj wystarczy tych slodkosci, bo zeby rozbola...........

Nie ta predko, bo mam jeszce pare niespodzianek ...
6. Znalazlam u kardamonowej do 7-go wrzesnia
Image Hosted by ImageShack.us
 7. Kolejny u Joasi do 29 sierpnia
8. Bardzo intrygujacy cukiereczek do 31 sierpnia u Bosko

A teraz zamykam internet i wracam do pracy, bo sie przeslodze. Zycze powodzenia wszystkim i sobie rowniez.

To juz dopisek z innego dnia.........I jak tu mozna nie byc lasuchem?
9. Jak w Atelier Konstancja do 8-go wrzesnia czeka takie cudo ?
10. A tutaj do 6-go wrzesnia, az tyle slodyczy?


czwartek, 20 sierpnia 2009
Rozmyslania

Ostatnio, dzieki ciszy w pracy i nieobecnosci szefa, mam mozliwosc poszalenia po internecie, a szczegolnie wciagnely mnie w swe macki rozne, rozniste blogi. Dziewczyny, skad wy bierzecie na to wszystko czas???!!!!!!!!!!! Pomimo, ze maz wyjechal do Polski, aby przywiezc Kasie, nie moge wydlubac nawet troche czasowej wolnosci. Pewnie, ze nie siedze sobie bezczynnie i ciagle cos tam robie, ale to jest tylko to male cos.

Napatrzylam sie na cudowne wyszywanki, skrapbooki, paczworki, dekopazki i zdjecia z roznych zakatkow swiata. Jak ja chcialabym miec tysiac par rak i talent co najmniej stu osob.........Ach marzenia.......

Musze sie rowniez przyznac, ze jestem maniaczka zbierania przepisow i ich nie wykorzystywania. Dlatego przeklestwem dla mnie staly sie kucharskie blogi. Nie nawidze gotowac! No moze nie tak ostro! Nie lubie i juz, chociaz czasami mam napady milosci do garnkow. Jest tylko maly problem, ze moja rodzina nie przepada za moimi "wynalazkami" i wtedy szybko sie zniechecam. Dlatego lubie babskie spotkania przy kawie. Moje kolezanki nie gardza zadna tzw. mamalyga. Probuja wszystko. Jedne dania chwala inne krytykuja. Szkoda tylko, ze spotykamy sie tak rzadko. Poznalysmy sie dzieki naszym dzieciom. Ale wtydy zadna z nas nie pracowala. Odkad zaczelam pracowac, a Ania zaczela znowu chodzic do szkoly, nie mamy juz tylu okazji.

A co u mnie? Szyje firanki. Tysiac razy obiecywalam sobie, ze juz nigdy nie wpadne na tak wspanialy pomysl jak szycie firanek. I za kazdym pobytem w Polsce nabywam pare metrow materialu i podczas obszywania wsciekam sie i wyzywam sama siebie od skonczonych idiotek. Aby obszyc jedna firane potrzebuje kilku godzin , a i tak efekt jest nie za ciekawy. Chociaz wczorajsze wypociny przyniosly calkiem zadowalajacy efekt. Z tej radosci umylam okna (tylko we wnatrz, bo to juz bylo po 11-tej w nocy i na zewnatrz do tego bylo tylko 30°) i powiesilam firaneczki. Podoba mi sie.

Do tego posprzatalam szafy. Mialam cicha nadzieje, ze uda mi sie troche uprzatnac strych, ale ze wzgledu na wysoka temperature, bede musiala to sobie na razie darowac.

 

środa, 15 lipca 2009
Powrot

Wrocilam. Oj dawno mnie tutaj nie bylo. Koniec maja byl zakrecony w pracy. Musialam przygotowac wszystkie rzeczy i dokumenty przed wyjazdem na wakacje do Polski. A potem byly wakacje. Spedzilam cudowne trzy tygodnie za swoja rodzina. Nawet mi nie przeszkadzala okropna pogoda.

Jak na razie nie moge sie "przeklimatyzowac" i wrocic do rzeczywistosci. Rozleniwilam sie troche za bardzo. Mam nadzieje, ze szybko to mi minie.

środa, 13 maja 2009
Podsumowanie cd

Malutkimi kroczkami realizuje swoja liste. Oczywiscie w tzw. miedzyczasie zajmuje sie innymi rzeczami mniej lub bardziej potrzebnymi, ale sprawiajacymi mi wielka radosc.

I tak wyglada moja list ana dzien dzisiejszy:

  1. slubny prezent na 25.IV - Po raz pierwszy nie jestem zbyt zadowolona z firmy Vervaco. Efekt nie jest taki jakiego sie spodziewalam, chociaz na zdjeciu nie wyglada az tak zle. 
  2. wyszyc swoim coreczkom poduszki z baletniczkami ( projekt obmyslony, material i kanwa gotowe. Zastanawiam sie tylko czy kupowac oryginalme nici czy poszukac jakiegos srodka zastepczego. Wiem, ze Adrianna uzyla frywolitkowej koronki, co mi sie nawet podobalo) - zaczelam podusie i jedna baletniczka jest juz gotowa. O spodniczkach pomysle na koncu gdy wszystkie juz wyszyje. A ma byc ich szesc.
  3. Humelka, ktorego kupilam kilka dni temu. (w piatek dokupilam kolejnego) - i dostalm dwa kolejne od kolezanki
  4. uszyc moim malym pomocnicom fartuszki kuchenne
  5. do konca czerwca chcialabym wyszyc okolo 10 kwadracikow ( mam wyrzuty sumienia, ze przez ostatnie dwa lata nie zrobilam nawet jednego) - jak na razie udalo mi sie zrobic dwa i kolejny jest w "drodze" 
         
                  
  6. skonczyc album ze zdjeciami na shutterfly
  7. poniewaz zbliza sie wiosna, moje dziewczyny potrzebuja nowe  czapeczki i kapelusiki szydelkowe - wiosna juz naprawde minela i czapeczki poczekaja na jesien
  8. dla charity w pracy zrobic chuste i chociaz jedna czapke pod helmet dla zolnierzy w Iraku (pomimo tego, ze nie jestem zwolenniczka amerykanskiej armii, mysle, ze jedna czapka nie zaszkodzi)
  9. wkoncu nadrobic zaleglosci w koralikach. Nakupowalam pelno koralikow i leza odlogiem. - jestem w trakcie robienia kolczykow mojej siostrze i bratowej. Jade do Polski i mysle, ze moje baby beda bardziej zadowolone z nowej bizuterii niz z nowej bluzki. Zdjecia bede robila, gdy skoncze .
  10. nadrobic zaleglosci ze zdjeciami ( troche sie tego nazbieralo)
  11. pare igielnikow - zamiast igielnikow dzieki Kamysi znalazlam kotki i jeden jest w moim posiadaniu
     Moje dziecko tak mi pozazdroscilo, ze przez kilka dni mi marudzilo, aby mogla sprobowac szycia na maszynie. Kotek z jego krzywiznami byl troche za trudny, wiec wpadlam na pomysl uszycia serduszka
     i oto efekt koncowy (troche pomoglam jej przy wykonczeniu)
  12. ..................i cala mase innych rzeczy

 TO CO MI W KONCU POZOSTALO?

  1. poduszki z baletniczkami
  2. Humellki
  3. jeszcze pare kwadracikow
  4. album ze zdjeciami na shutterfly
  5. dla charity w pracy zrobic chuste i chociaz jedna czapke pod helmet dla zolnierzy w Iraku (pomimo tego, ze nie jestem zwolenniczka amerykanskiej armii, mysle, ze jedna czapka nie zaszkodzi)
  6. koraliki
  7. nadrobic zaleglosci ze zdjeciami ( troche sie tego nazbieralo)
  8. pare igielnikow
  9. ..................i cala mase innych rzeczy

Uff coraz krotsza ta moja lista. Co prawda sa nikle szanse, abym skonczyla ja przed moim terminem. Ale coz dni sa strasznie krotkie...

04:25, izabela0926
Link Dodaj komentarz »
piątek, 08 maja 2009
Before I was a Mom

Dzisiaj dostalm e-mail od kolezanki i musze sie podzielic. Bardzo madre slowa:

Before I was a Mom,
I never tripped over toys
or forgot words to a lullaby.
I didn't worry whether or not
my plants were poisonous.
I never thought about immunizations.

 

Before I was a Mom,
I had never been puked on.
Pooped on.
Chewed on.
Peed on.
I had complete control of my mind
and my thoughts.
I slept all night.

Before I was a Mom,
I never held down a screaming child
so doctors could do tests.
Or give shots.
I never looked into teary eyes and cried.
I never got gloriously happy over a simple grin.
I never sat up late hours at night
watching a baby sleep.

Before I was a Mom,
I never held a sleeping baby just because
I didn't want to put her down.
I never felt my heart break into a million pieces
when I couldn't stop the hurt.
I never knew that something so small
could affect my life so much.
I never knew that I could love someone so much.
I never knew I would love being a Mom.

Before I was a Mom,
I didn't know the feeling of
having my heart outside my body..
I didn't know how special it could feel
to feed a hungry baby.
I didn't know that bond
between a mother and her child.
I didn't know that something so small
could make me feel so important and happy.

Before I was a Mom,
I had never gotten up in the middle of the night
every 10 minutes to make sure all was okay.
I had never known the warmth,
the joy,
the love,
the heartache,
the wonderment
or the satisfaction of being a Mom...
I didn't know I was capable of feeling so much,
before I was a Mom .