Kiss slowly, laugh loudly, love deeply, forgive quickly, and thank God everyday for your many blessings.
wtorek, 28 kwietnia 2009
Po swietach

Alez czas szybko zlecial! A jeszcze wczoraj byla Wielkanoc, a dzisiaj juz jest prawie 1-szy maj. I gdzie ten czas tak zasuwa. Ale po kolei.....

Nie mamy tutaj rodziny i czasami swieta sa dla nas bardzo smutna okazja do swietowania. Mamy przyjaciol i znajomych, to prawda, ale swieta dla mnie zawsze kojarzyly sie z rodzina. Przynajmniej pierwszy dzien swiat. Poniewaz nie chcialam wielkanocnych swiat spedzic przed telewizorem jakby to pragnal moj maz, wyciagnelam rodzine po sniadaniu do Pensylwenii do ogrodu botanicznego. Longwood Gardens to cudowne miejsce na spedzenia calego dnia posrod zieleni i kwiatow. Bylo troche wietrznie, ale spedzilismy swieta w cudownym plenerze na swiezym powietrzu. Jednym slowem bylo CUDOWNIE. Wrocilismy zmeczeni i szczesliwi.

Obiecalm dziewczynkom, ze jesli po swietach bedzie ladna pogoda, zabiore je do Nowego Jorku do sklepu American Doll. Dziewczyny od dawna zbieraly pieniazki na lalki. Pierwszy raz, gdy przez przypadek zaszlam do tego sklepu i spojrzalam na ceny, szybko z niego ucieklam. Cena lalki......szkoda mowic......kto bedzie chcial to sam kliknie na link, ktory wstawilam. Ale najwazniejsze, ze obie moje coreczki skrupulatnie oszczedzaly na lalki i ubranka dla nich. Pogoda nam dopisala i spedzilysmy cudowny dzien razem. Pojechalysmy i wrocilysmy pociagiem i caly czas chodzilysmy na nogach. Karolina po raz pierwszy jechala ciuchcia i bardzo jej sie to podobalo. Do tej pory opowiada, ze jechala pociagiem i ze kupila lalke.

Kupilam bilety do Polski. Ja z dziewczynkami lece na trzy tygodnie juz 9-go czerwca. Juz nie moge sie doczekac. Kasia zostanie u dziadkow w Szczecinie i Darek odbierze ja pod koniec sierpnia. Bedzie to nasza pierwsza taka dluga rozlaka z moim 6-cio letnim "maluszkiem". Mysle, ze obu nam to dobrze zrobi. Obie odpoczniemy od siebie. Ostatnie pol roku nie bylo zyczliwe dla nas obu. Ze slicznej malej dziewczynki urosl mi maly diabelek. No moze troche przesadzilam z tym diabelkiem, ale nie wiele jej juz brakuje, aby nim byc.

Kasia byla w koncu "student of the week" czyli uczniem tygodnia. To taka tradycja w klasie zerowej. Kazdego tygodnia jest wylosowywane dziecko, ktore ma pewnego rodzaju przywileje i jest traktowane troche jakby z honorami. A na weeken kazde dziecko dostaje misia klasowego do opieki.  Ale na tym sie nie konczy, bo tez sa zwiazane z tym i obowiazki. Nie obejdzie sie bez pracy dla rodzicow. Po pierwsze mamusia musiala zrobic plakat ze zdjeciami dziecka z roznego okresu dziecka. Po drugie musiala zajac sie dzieckiem i misiem w czasie weekendu, aby potem opisac wszystko w misiowym pamietniku. Zabralysmy wiec misia do biblioteki, na zakupy, spacer, lody i wesele. Misio ma nawet zdjecie z para mloda. Paranoja!

No wlasnie, bylismy na weselu Marzeny i Piotrka. Bylo swietnie! Co prawda nie wytanczylam sie, bo od butow nogi mnie strasznie bolaly, nawet boso nie moglam tanczyc. Ale mowi sie trudno, to byla tylko moja wina, moglam zabrac ze soba inne buty.

A co u moich robotek?  W innym poscie....

sobota, 11 kwietnia 2009
Wielkanoc 2009
Z okazji zblizajacych sie swiat Wielkiej Nocy pragne zlozyc, wszystkim tutaj zagladajacym, spokojnych i zdrowych swiat, milego zajaczka i mokrego dyngusa.
Iza
04:45, izabela0926
Link Komentarze (1) »
czwartek, 02 kwietnia 2009
Pomylka

Ale obciach! Dziecko jeszcze nie mialo tygodnia, a ja juz zapomnialam kiedy sie urodzilo. Wyszylam zla date na obrazku. Zamiast 21 jakos dziwnie wyszylo mi sie 22. Poprostu obciach!

P.S. Zamopnialam sie "pochwalic", ze w imieniu jest rowniez pomylka. Zamiast Patrycia powinno byc Patricia. A co tam jak szalaec, to szalec!!!

P.S. Za jednym zamachem poprawilam wszystko i teraz sa juz wszyscy zadowoleni.

01:11, izabela0926
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 31 marca 2009
Metryczka dla Amelki

I w koncu znam imie "bajbilka". Malenstwo dostalo w prezencie od swoich rodzicow na imie Amelia Patrycja.

I teraz moglam juz wykonczyc obrazek i jutro powedruje on do nowej wlascicielki.

01:30, izabela0926 , Igla
Link Komentarze (6) »
czwartek, 26 marca 2009
Wiosna?

Czyzby w koncu wiosna miala do nas zawitac? To chyba nie mozliwe. Jest zimno i do tego padal w piatek snieg. Wszyscy w kolo choruja i mnie rowniez zmoglo. Cale szczescie, ze mam tylko kaszel, wytrzymam go, gorzej by bylo z katarem. Tego osobnika to szczerze nie lubie. Ale wracajac do wiosny.....Po raz pierwszy od trzech lat zakwitly na miom klombiku krokusy i to jeszcze jakie piekne. Sami zobaczcie.

A co u moich wyszywanek? No coz chorobsko bierze gore. Zaczelam juz kolejny obrazek na prezent slubny, ale moze efekty pokaze innym razem. Dzisiaj spadam do lozka.

02:40, izabela0926
Link Komentarze (3) »
piątek, 20 marca 2009
Pierwszy Dzien Wiosny

I gdzie ta wiosna?!!!!! Caly moj tydzien przedwiosenny jest do niczego. A zaczelo sie od poniedzialku:

  • Poniedzialek - Z samego rana kolezanka z pracy wydarla na mnie jape, ze ktos posciagal jakies artykuly z jej tablicy informacyjnej. Tak klapala, ze w koncu sie okazalo, ze to ja to zrobilam. Tez cos! Nie mam nic lepszego do roboty tylko lazenie po korytarzach i "sprzatanie" tablic. Staram sie jej schodzic z drogi, bo po niej mozna sie wiele spodziewac. Dla oslony swojej wlasnej "szanownej" podstawi wszystkim nogi z przemilym usmiechem. To taki typ prawdziwej Amerykanki.
  • Wtorek - Pomimo przerwy wiosennej w szkole sa organizowane roznego rodzaju imprezy. I wlasnie byla organizowana, jak co roku, olimpida "New Jersey Science Olimpiad" dla uczniow ze szkol srednich. Moim zadaniem bylo przygotowanie "ekwipunku" do dwoch konkurencji i pomoc przy jednej z nich. Przynoszac wage, powiedzialam jednemu z prowadzacych, ze maksymalna waga to dwa kilogramy. Facet na mnie siadl, ze on nie potrzebuje wagi do dwoch kilogramow, gdyz jego mosty nie moga wazyc wiecej niz 300 gramow. Nie pomoglo tlumaczenie, ze wszystko jest przygotowane tak jak trzeba i ta wlasnie waga bedzie odpowiednia, wiec sie w koncu wkurzylam i wykrzyczalam aby sie zamknal, bo ja wiem jaka jest roznica pomiedzy kilogramem i gramem, gdyz jestem z Europy. Nie macie pojecia jaka ja bylam dumna, ze urodzilam sie w Polsce, Europie itd. Ale niestety niesmak pozostal do konca dnia.
  • Sroda -  W koncu, po trzymiesiecznej walce o wymiane mebla, wizyt dwoch baaardzo madrych meblowych technikow, stwierdzono, ze mebel nalezy wymienic. Przyjechalo dwoch panow, wynioslo gorna czesc kredensu na zewnatrz i oswiadczylo mojemu mezowi, ze nowa czesc jest porysowana. Dobrze, ze mnie w domu nie bylo i nie widzialam twarzy Darka. Tak sie wsciekl, ze zapomnial odebrac Kasie z autobusu. Kazal panom wniesc z powrotem "stary" mebel. Niestety przy przemieszczaniu ta czesc niechcacy sie uszkodzila (porysowala) i jeden z panow wpadl na pomysl, aby ryse wyczyscic wlasna slina. Brrrrrrrrrrr.....

To nie wszystko. Moje dziewczyny rozchorowaly sie na dobre i musialam jechac z nimi do lekarza. Obie musza pozostac w domu do konca tygodnia.

  • Czwartek - Poniewaz Kasia siedzi w domu, moim obowiazkiem jest odebranie wszystkich papirkow, prac domowych ect. ze szkoly. Rano pojechalam do szkoly, zawiozlam zwolnienie i poprosilam sekretarke, aby przekazala nauczycielce, ze Julia, kolezanka Kasi, zabierze wszystkie notatki. Niestety pani zapomniala i Kasia nie ma swoich prac.
  • Piatek - Jeszcze sie dzien nie skonczyl, ale nie zaczal sie za ciekawie. Pierwszy dzien wiosny i pada snieg. Takiego pieknego sniegu nie mielismy przez cala zime. Te ciagle zmiany temperatury (w srode bylo 15 stopni, a dzisiaj ledwie 2) nie wplywaja pozytywnie na ludzi.

Oj ja chce wiosny.............takiej prawdziwej wiosny

Ciasteczka owsiane ze slonecznikiem

Ciasteczka znalazlam na stronie Doroty

Zagonilam do obie corcie do pieczenia ciastek, szczerze powiedziawszy to jak na razie obie sie bija o to, ktora bedzie mi pomagala, no ale powiedzmy, ze je zagonilam do roboty i upieklysmy ciasteczka. Nie sa zle. Chyba za mocno sprazylam slonecznik. Nastepnym razem bedzie lepiej. A oto przepis:

Składniki:

  • 1 i 1/3 szklanki mąki pszennej
  • 1 szklanka płatków owsianych
  • 1 szklanka ziaren słonecznika
  • 250g  miękkiego masła
  • 1/2 szklanki cukru
  • 1 opakowanie cukru waniliowego (16 g)
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia

Ziarna słonecznika uprażyć na suchej patelni, aż będą jasnozłote. Masło zmiksować z cukrem, cukrem waniliowym i proszkiem do pieczenia. Dodać ostudzone ziarna, płatki owsiane, szczyptę soli, wymieszać. Wsypać mąkę i zagnieść ciasto - ma być miękkie i tłuste.

Z ciasta lepić kulki wielkości małego orzecha włoskiego, kłaść na blaszce, można lekko spłaszczyć.

Piec w temperaturze 175 stopni przez około 15 minut, na złoto. Zdejmować z blaszki po wystygnięciu.

czwartek, 19 marca 2009
Tort z pieluszek

Z efektu koncowego nie jestem w stu procentach zadowolona, ale jak na pierwszy zrobiony przeze mnie tort .... nie jest az tak zle.

Co jest nie tak? "Ciasto" jest za blade i sweterk zlal sie z tortem, tak, ze go nie widac. Do tego bylo za malo "ozdobek". Niestety nie zdarzylam juz nic kupic, bo termin "baby shower" zostal przesuniety o tydzien ze wzgledu na zdrowie przyszlej mamy.

A tak wygladly etapy "pieczenia":

Spod tortu

Obie warstwy razem. Myslalam, ze beda sie przesuwac , ale nie bylo tak zle. 
Kocyk, ktory zrobilam byl troche za maly i w niektorych miejscach bylo widac pampersy. 
Sweterk do kompletu. 
 Efekt koncowy w dwoch odslonach.
Podsumowanie na dzien dzisiejszy czyli 19.III

Chyba to byl dobry pomysl, aby zrobic robotkowa liste. Jak na razie trzymam sie "terminow" i ide do przodu.

A tak wyglada moja list ana dzien dzisiejszy:

  1. slubny prezent na 25.IV
  2. wyszyc swoim coreczkom poduszki z baletniczkami ( projekt obmyslony, material i kanwa gotowe. Zastanawiam sie tylko czy kupowac oryginalme nici czy poszukac jakiegos srodka zastepczego. Wiem, ze Adrianna uzyla frywolitkowej koronki, co mi sie nawet podobalo)
  3. Humelka, ktorego kupilam kilka dni temu. (w piatek dokupilam kolejnego) 
  4. uszyc zazdrostke do kuchni (material i wstawka juz kupione, ale maszyna nie chce sie sama wyciagnac ze skrytki :-))  ) - 16.III - zmusilam sie do wyciagniecia maszyny i tym sposobem zazdrostka wisi na oknie
  5. uszyc moim malym pomocnicom fartuszki kuchenne
  6. do konca czerwca chcialabym wyszyc okolo 10 kwadracikow ( mam wyrzuty sumienia, ze przez ostatnie dwa lata nie zrobilam nawet jednego)
  7. skonczyc album ze zdjeciami na shutterfly
  8. poniewaz zbliza sie wiosna, moje dziewczyny potrzebuja nowe  czapeczki i kapelusiki szydelkowe
  9. dla charity w pracy zrobic chuste i chociaz jedna czapke pod helmet dla zolnierzy w Iraku (pomimo tego, ze nie jestem zwolenniczka amerykanskiej armii, mysle, ze jedna czapka nie zaszkodzi)
  10. wkoncu nadrobic zaleglosci w koralikach. Nakupowalam pelno koralikow i leza odlogiem.
  11. nadrobic zaleglosci ze zdjeciami ( troche sie tego nazbieralo)
  12. pare igielnikow
  13. ..................i cala mase innych rzeczy
sobota, 14 marca 2009
13-ty i piatek?

Oj nie bylo dzisiaj tak zle. W pracy bylam tak zajeta, ze nie mialam czasu na myslenie o trzynastopiatkowych pechach. Moj szef kupil trojwymiarowa drukarke. Super "zabawka"! Zaplacil za nia wiecej niz ja zarabiam przez caly rok. Gdy sie o tym dowiedzialam, troche sie zatrzeslam. Nic dziwnego, ze tylko ja i jeden z profesorow na wydzilae przeszedl szkolenie. Gdy przynioslam wydrukowany model do domu, moj maz nie chcial mi uwirzyc, ze to jest produkt z drukarki. Postaram sie wstawic zdjecie, abyscie sami mogli sie przekonac.

Kasia jest troche podziebiona i przespala caly wieczor, wiec musialam "poprosic" Karoline o pomoc. Nie wiem co mi odbilo. Zachcialo mi sie kiszonej kapusty i wraz z moja dwulatka szatkowalysmy kapuste i ubijalysmy ja w misce. Alez moje dziecko bylo szczesliwe. Gorzej ze mna, gdyz mialam "troche" sprzatania.

 

 

 

 

 

niedziela, 08 marca 2009
Wycieczka do cyrku

Jak co roku Polska Szkola Doksztalcajaca w Sayreville zorganizowala swoim uczniom wycieczke. Tym razem byl to wyjazd do cyrku http://www.ringling.com/ .  Nie pamietam kiedy to ostatni raz widzialam wystepy cyrkowe na zywo. Przedstawienie bylo super, chciaz jak dla malych dzieci za duzo bylo akrobatyki i magii a za malo zwierzat. Byly konie, zebry, slonie, psy i tygrysy, to jednak bylo tego za malo. Osobiscie nie moge narzekac. Kasia siedziala usmiechnieta, a moja dwuletnia Karolinka siedziala jak zauroczona przez praktycznie cale przedstawienie. Przysnela dopiero na 15-cie minut przed zakonczeniem. Poprostu zanudzily ja tygryski.........

A poniewaz pogoda byla cudowna, cale popoludnie spedzilysmy na zewnatrz. Posprzatalysmy nasz maly kombik, ktorego nie zdarzylam sprzatnac jesienia i bylysmy na spacerze. Dziewczyny byly tak zmeczone, ze przed osma padly nie wiadomo kiedy.

Szczerze powiedziawszy mialam pisac na inny temat, ale juz mi troche przeszla zlosc i nie mam natchnienia. Mialam napisac o pewnej niemilej sytuacji, ktora isnieje pomiedzy szkolami....Moze innym razem....

Jutro przestawiamy zegarki. Trudno uwierzyc, ze to juz. A to kolejny znak, ze idzie wiosna. Az sie geba szerzej smieje.

 

czwartek, 05 marca 2009
Metryczka - ciag dalszy
Postepow nie widac za bardzo, ale blizej konca niz dalej, wiec musze sie pochwalic moimi slimaczkowymi kroczkami
04:38, izabela0926 , Igla
Link Komentarze (1) »
wtorek, 03 marca 2009
Robotkowe plany na przyszle pare miesiecy

Kilka dni temu na Multiply napisalam, a moze raczej zrobilam liste co powinnam zrobic w ciagu kilku nastepnych miesiecy. A oto i ona:

A przede mna jeszcze do zrobienia: 

  1. kostka dla dzidziusia (musze kupic wypelnienie, bo mi zabraklo) - skonczona 03.III. 
  2. dla tego samego bejbka wykonczyc sweterk i kocyk (leza skonczone od miesiaca) - 03.III kocyk wykonczony i sweterk rowniez (14.III.)
  3. tort z pampersow dla kolezanki na "baby shower" (21. III), do ktorego mam zamiar wykorzystac poprzednie dwa punkty - wczoraj zrobilam tort. Nie wyszedl taki, jak chcialamm, ale zabraklo mi jednego tygodnia. Musialysmy przesunac Baby shower na tydzien wczesniej, gdyz Iwona miala troche problemow z ciaza i nie wiadomo bylo c z nia bedzie. Ale ogolnie bylam zadowolona z efektu  koncowego.
  4. metryczke dla bejbka (musze skonczyc przed swietami) - obrazek skonczony 12.III.09 - teraz czekam na narodziny bejbka, aby wpisac imie i date.
  5. slubny prezent na 25.IV wyszyc swoim coreczkom poduszki z baletniczkami ( projekt obmyslony, material i kanwa gotowe. Zastanawiam sie tylko czy kupowac oryginalme nici czy poszukac jakiegos srodka zastepczego. Wiem, ze Adrianna uzyla frywolitkowej koronki, co mi sie nawet podobalo)
  6. Humelka, ktorego kupilam kilka dni temu. (w piatek dokupilam kolejnego) 
  7. uszyc zazdrostke do kuchni (material i wstawka juz kupione, ale maszyna nie chce sie sama wyciagnac ze skrytki :-))  ) - 01.III - material pociety, ozdobny brzezek przyszpilkowany i przygotowany do szycia
  8. uszyc moim malym pomocnicom fartuszki kuchenne
  9. do konca czerwca chcialabym wyszyc okolo 10 kwadracikow ( mam wyrzuty sumienia, ze przez ostatnie dwa lata nie zrobilam nawet jednego)
  10. skonczyc album ze zdjeciami na shutterfly (do konca tego tygodnia)
  11. poprawic afisz dla Kasi do szkoly - udalo mi sie poprawic, musze tylko wydrukowac, aby Kasia mogla pokolorowac wlasnorecznie niektore miejsca na plakacie - 26.II - SKONCZONY - Kasia pokolorowala obrazki i plakat czeka juz tylko na termin. 
  12. poniewaz zbliza sie wiosna, moje dziewczyny potrzebuja nowe  czapeczki i kapelusiki szydelkowe
  13. dla charity w pracy zrobic chuste i chociaz jedna czapke pod helmet dla zolnierzy w Iraku (pomimo tego, ze nie jestem zwolenniczka amerykanskiej armii, mysle, ze jedna czapka nie zaszkodzi)
  14. wkoncu nadrobic zaleglosci w koralikach. Nakupowalam pelno koralikow i leza odlogiem.
  15. nadrobic zaleglosci ze zdjeciami ( troche sie tego nazbieralo)
  16. kocyk dla lali do wozeczka - w koncu skonczony 12.III.09 
  17. pare igielnikow
  18. ..................i cala mase innych rzeczy

I co z ta lista? Jak na razie nic sie nie posuwa do przodu, chociaz bardzo bym chciala.

Dzisiaj panowala u nas sniegowa nawalnica, wiec szkoly byly pozamykane i dzieki temu nie musialam isc do pracy. Mialam wielkie plany, ale z nich nic nie wyszko. Moja dwulatke chyba osa ugryzla, bo nie chciala zejsc z rak. Udalo mi sie jedynie postawic pare krzyzykow.

06:25, izabela0926
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 26 stycznia 2009
BLOG CANDY Koroneczki

Nie mam pojecia o co tu chodzi, ale jak wszyscy, to wszyscy. No moze przesadzilam z tym wszyscy.Wild & CrazyNie wazne!! Moge sprobowac.

A wiec......... Koroneczka (zajrzyj tutaj: http://koroneczki.blox.pl/2009/01/Blog-Candy-po-mojemu.html) organizuje BLOG CANDY i nalezy spelnic kilka zasad:

  1. umieścić na swoim blogu lub innej własnej stronie www informację o tym, że organizuję ona Blog Candy,
  2. wkleić tam zdjęcie  koroneczkowych "cukierków" (czyli to zdjęcie poniżej)
  3.  link prowadzący na jej blog, co wlasnie powyzej uczynilam
  4. poinformować ją o tym wpisując się w komentarzu pod  notką o blog candy, podając w komentarzu adres swojej strony,
  5. poczekać na losowanie, które odbędzie się  4 lutego wieczorem

Uffff i sie udalo............Teraz lece zameldowac sie na koroneczkowej stronie

sobota, 03 stycznia 2009
Pierwsza chalka

Ostatnio co mnie naszlo. Zachcialo mi sie swiezego chleba i marudze mezowi, aby mi zakupil maszyne do chleba. Jakos mezus jest niechetny na ten zakup, bo twierdzi, ze mu taki chleb z maszyny nie smakuje. Ja nie daje za wygrana. W miedzyczasie zagladam na roznego rodzaje blogi kucharskie i podgladam wspanialosci, ktore powstaja w roznych kuchniach. Nie wiem jak to robicie, ale mi brakuje czasu i wiecznie probuje "cos" dogonic. Po jakims czasie takiej gonitwy wysiadam i nie mam juz ochoty na nic.

Ale do reczy.........W srode wpadlam do kolezanki po aniolka, ktorego wykonala jej znajoma, ale o tym pozniej. Weszlam do domu, a tam przepieknie pachnie pieczona bulka drozdzowa. Ewa wlasnie piekla chalke. No i mnie naszlo. Dzisiaj nie musialam isc do pracy, wiec sie zabralam do dziela. Przepis znalazlam na stronie Izabeli z Chicago (Chleb i inne wypieki). Iza dodala rowniez link z obrazkowym instruktazem za co bylam jej bardzo wdzieczna dopoki moje dzieci nie zachcialy pomagac, gdyz stwierdzily, ze nie jest to trudne. "Uklepalam" ciasto , ciasto podroslo, ale nie bylo go tak duzo jak na mi sie wydawalo, ze powinno byc. I sie kleilo do rak....Nie mam wprawy w pieczeniu chlebow, wiec nie mam pojecia czy bylo dobre czy tez zle. Ciasto bylo rowniez bardzo elastyczne i powracalo ksztaltem do swojego wygladu pierwotnego. To rowniez mnie nie zniechecilo do dalszych prac. Jednak jak doszlo do zwijania chalki........ach lepiej nie mowic, po paru probach splatania chalki mialam dosc i pozostalam przy zwyklym warkoczu. Zamiast jednej chaly mam 6 mniejszych.  Jak smakuja jeszcze nie wiem, ale tak wlasnie wygladaja.

 

środa, 31 grudnia 2008
Motyl

Bedac ktoregos dnia u dermatologa i czekajac na wizyte, przeczytalam wszystkie informacje, uwagi, ogloszenia ....etc wywieszone na scianach w poczekalni i jedna szczegolnie przykula moja uwage:

 

LIFE IS LIKE A BUTTERFLY.

THE MORE YOU CHASE IT,

THE MORE IT WILL ILUDE YOU.

BUT IF YOU TURN YOUR ATTENTION TO OTHER THINGS,

IT COMES AND SOFTLY SITS ON YOUR SHOULDER.

 

W wolnym tlumaczeniu......Zycie jest jak motyl. Im bardziej je scigasz, tym bardziej cie zwodzi. Lecz jesli odwrocisz swoja uwage na inne rzeczy, przyleci do ciebie i siadzie delikatnie na twym ramieniu.

Czyz nie jest to madre?

Dla Iwony

Jedna z moich kolezanek spodziewa sie trzeciego dziecka, wiec postanowilam zrobic jej, a wlasciwie jej dziecku, maly prezent. Mam nadzieje, ze uda mi sie zrealizowac plany.

  1. sweterek - kimonko - juz jest, trzeba go tylko zszyc
  2. do tego ma byc do kompletu kocyk,
  3. metryczka dla bejbusia           
  4. tort z pampersow MOZE? ozdobiony haftowanymi zabawkami

To tylko plany, ale kto wie? Moze mi sie uda. Do kwietnia jeszcze troche czasu zostalo. A wiec do dziela!!!!

 

06:55, izabela0926 , Igla
Link Komentarze (3) »
piątek, 26 grudnia 2008
Swieta

Swieta, swieta i po swietach.......Nawet nie zdarzylam zlozyc zyczen........A wiec robie to teraz. Zycze wszystkim pogodnych i spokojnych dni w starym roku i

aby ten Nowy Rok przyniosl Wam i Waszym rodzinom spokoj, zdrowie i szczescie.

Mini kurs czekoladowych choinek dla Ani

Aniu, nie udalo mi sie wczesniej odpowiedziec na twoje pytanie, ale za to mam maly kursik czekoladowych choinek.

Przede wszystkim zakupilam foremke (zaluje, ze tylko jedna)oraz czekolade rozpuszczalna w roznych kolorach i smakach. Kazde opakowanie (na jedna tak choinke potrzebowalam okolo 1 funta okolo 4.6 kg) sypalam do miski i roztapialam czekolade w wodnej kapieliaz do rozpuszczenia sie Iza. Nastepnie czesciowo wypelnialam forme pomagajac sobie pedzelkiem rozprowadzic czekolade rownomiernie.Iza Po paru godzinach "lezakowania" w lodowce otrzymalam 7 czesci , ktore trzeba skleic . I w koncowym efekcie mamy taka choineczke. Zakupilam rowniez jadalny srebrny "pylek", aby rozswietlic choinki ( na ciemnych choinkach to byl niesamowity efekt) i drobne jadalne koraliki jako bombki, ktore poprzyklejalam na koncu kazdej galazki.

I chyba to wszystko.

Takich choineczek zrobilam ponad 20-cia i do nastepnego roku mam dosc.

piątek, 19 grudnia 2008
Snieg

Zaczal padac snieg. Wow!! Drugi raz w tym roku. Zrobilo sie tak slicznie bialo. Poszlabym z dziewczynkami na sniezny spacer, ale nic z tego musze siedziec w pracy. A tutaj taka cisza.......Zajecia sie skonczyly, studenci na wakacjach, tak samo i profesorowie, i tylko pare osob zostalo w budynku. Ale jest to czas napraw i przygotowan do kolejnego semestru.

A moze mi sie uda urwac troche wczesniej z pracy i pojde na spacer zanim sie sciemni?

A wieczorem musze dokonczyn choinki. I znowu dodalam dwie osoby i z 5 choinek zrobilo sie 20. Ale coz zrobic?

Specjalnie dla Ani mam przygotowany nimi kursik robienia czekoladowych choinek, ale nie mam kiedy go wstawic.